Jump to content

Czekolada/ czekolada belgijska


Recommended Posts

Jada ktoś? Smakuje się w niej? 

Mówię o takiej czekoladzie z wyższej półki, a nie z biedronki za 2 zł, takie może złe nie są, ale nie trzeba daleko szukać by znaleźć lepszą i Przykładowo taka czekolada Ritter Sport to już rozkłada na łopatki taką podstawową czekoladę w ofercie dyskontów.

Ja zamówiłem sobie na spróbowanie czekoladę do picia Van Houten Passion 33% i Callebaut Ruby. Jutro będzie i zobaczymy cóż to za czeko, czeko, lada. Niby belgijska, niby tradycja i światowa sława, a zobaczymy czy w smaku będzie warta tej ceny. :D 

Link to post
Share on other sites

Zdanie czekolada za 2zł, przywodzi mi na myśl czekoladę, którą stosują do produkcji tych zestawów świątecznych ze słodyczami, które często można spotkać w dyskontach, za niewielką cenę :8D:
Teoretycznie da się zjeść, ale obok czekolady to raczej stać nie powinno, bo częściej czuć samo mleko w proszku i (ewentualnie) margarynę.

Z pitnych to dobrze wspominam milkę, ale chyba najlepszą pitną miałem okazję skosztować, będąc na wakacjach, lokalna kawiarnia. Czekolada w różnych odmianach, do tego lody własnej produkcji. :x 

Jeśli zaś chodzi o tabliczki, to kalsycznie - Wedel, Wawel, w sumie nic odkrywczego, ale kiedyś pokusiłem się na tabliczkę Lindt Creation Delice Pistache, ~30 złociszy za 150g - nie żałowałem ani złotówki.

Link to post
Share on other sites
37 minut temu, daviox napisał:

Zdanie czekolada za 2zł

Znaczy chodzi mi o te za 2,20 chyba co są w lidlu, one złe nie są, ale milka za około 3,5 zł jest o wiele lepsza, Ritter Sport jeszcze lepsza, choć już wyraźnie droższa, chyba najlepsza z tych takich sklepowych jakie jadłem. Raz kupiłem w promocji i byłem zdumiony jak smakuje  ta Ritter Sport. Wydaje mi się, że nawet sławna Milka mocno odstaje od Ritter Sport. 

37 minut temu, daviox napisał:

Lindt Creation Delice Pistache, ~30 złociszy za 150g - nie żałowałem ani złotówki.

Kiedyś rozdawali w pracy zajączki Lindt na wielkanoc i były na prawdę bardzo dobre, choć szczerze troszeczkę za słodka. Ale niestety mam wrażenie, że Lindt choć to bardzo dobra czekolada, to przesadzona w kwestii ceny.

Bo choć nawet tą którą kupiłeś za 30 zł byłaby niebem w gębie, to raczej trochę drogo wychodzi, gdyby chcieć nawet taką tabliczkę na dwa - trzy dni jeść. Choć wierze, że nie żałowałeś, bo zajączek Lindt był na prawdę genialny, a wtedy skubnąłem dwa :D Jeden od razu poszedł cały do brzucha, a drugi do domu. Ale się wtedy zasłodziłem tym jednym króliczkiem, strach pomyśleć ile on miał cukru w sobie.

37 minut temu, daviox napisał:

Zdanie czekolada za 2zł, przywodzi mi na myśl czekoladę, którą stosują do produkcji tych zestawów świątecznych ze słodyczami,

Największy rozstrzał jest w kalendarzach adwentowych. Jedne  mają przeciętną czekoladę, a inne faktycznie już bardzo dobrą. Choć cenowo potrafią podobnie kosztować. Ale u mnie kalendarz adwentowy to jest jeden na jeden dzień, więc potrzebowałbym 24 kalendarze, by codziennie jeden zjadać :D

@daviox A jadłeś kiedyś tą rubinową czekoladę?

Edited by Nehero
Link to post
Share on other sites

Ja od paru lat tylko czerwonego marcepanowego Rittera wcinam.

Od jakichś 10 lat, gdy zacząłem zdrowiej się odżywiać, przez co wyostrzył mi się smak, mleczne czekolady były dla mnie nie do zjedzenia. Słodkie to to jak cholera i tylko język i gardło szczypie. :) Ten czerwony Ritter też jest już dosyć słodki (mimo że sama czekolada jest deserowa), ale jeszcze progu nadmiernej słodkości nie przekracza. Może tylko te tańsze czekolady mleczne są tak diabelsko słodkie, bo mleczne kulki Lindor od Lindta smakowały ekstra. Teraz sprawdziłem, ile one mają cukru. 43 g na 100 g, Milka, którą chyba jako ostatnią mleczną jadłem ma 58 g. Te Lindory to są co prawda kulki, nie sama czekolada, ale teraz widzę że Lindt ma też czekolady mleczne z większą niż 30-procentową zawartością masy kakaowej i mała ilością cukru (najmniej słodka ma 21 g). Trzeba to przetestować! :D

W poprzednim okresie popularne mleczne czekolady pałaszowałem ze smakiem, opędzlowanie za jednym zamachem całej tabliczki nie było problemem. :E Z tego okresu zapamiętałem markę czekolad mlecznych Alpinella i jej wersję nugatową. Mmmm... nugat, nugacik, coś wspaniałego! A tak mało jest czekolad w takiej wersji. Widzę, że Ritter ma nugatową czekoladę, chyba też będę musiał się zaopatrzyć.

Jeśli ktoś lubi marcepan i nugat, to polecam spróbować marcepanowo-nugatowego batona Belnuga od Zentisa. Poezja. 9_9

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Nehero napisał:

Jada ktoś? Smakuje się w niej? 

Mówię o takiej czekoladzie z wyższej półki, a nie z biedronki za 2 zł, takie może złe nie są, ale nie trzeba daleko szukać by znaleźć lepszą i Przykładowo taka czekolada Ritter Sport to już rozkłada na łopatki taką podstawową czekoladę w ofercie dyskontów.

Ja zamówiłem sobie na spróbowanie czekoladę do picia Van Houten Passion 33% i Callebaut Ruby. Jutro będzie i zobaczymy cóż to za czeko, czeko, lada. Niby belgijska, niby tradycja i światowa sława, a zobaczymy czy w smaku będzie warta tej ceny. :D 

Tylko takie, przy czym belgijskie to - jeśli już - praliny  😉

Lindt trzyma poziom, zaś nawet w przypadku zwykłej milki, inaczej smakuje ta kupiona w Niemczech, inaczej ta na rynek PL. Generalnie warto zwracać uwagę na miejsce produkcji (unikać PL, chyba że mowa o polskiej firmie typu Wawel), gdyż wciąż jeszcze producenci stosują kategoryzowanie na rynki rozwijające się (do nich zaliczana jest Polska) i rynki "zachodnie". Do niedawana była to tajemnica poliszynela, obecnie jest o tym coraz głośniej. 

Czekoladę do picia najlepszą piłem parę lat temu w "Chocolatería San Ginés" w Madrycie. Przywiozłem stamtąd pakę do samodzielnego zrobienia, ale nie wyszła tak samo 😉

Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Hardened napisał:

inaczej smakuje ta kupiona w Niemczech, inaczej ta na rynek PL.

A no tak, w myśl zasadzie, że Polak mało wymagający, to damy mu gorszy produkt za tą samą cenę. No cóż niestety Polacy się nie szanują i dają sobie wciskać bubel po tej samej cenie co oryginał.

23 minuty temu, Hardened napisał:

Przywiozłem stamtąd pakę do samodzielnego zrobienia, ale nie wyszła tak samo

Może nie to samo mleko? Bo w sumie czekolada do picia w proszku gotowa, to zalewasz mlekiem o odpowiedniej temperaturze i tyle. Chyba, że tam poza samą czekoladą dawali jakiś tajemniczy tajny składnik :D 

Bo o ile przy pracy z czekoladą jest sporo różnych technik, to przy zalewaniu gotowego proszku, czy nawet czekolady w kształcie pastylek, to tam za dużo technik nie ma. Poza rodzajem samej czekolady, ilości użytej czekolady i rodzaju użytego mleka, a no i jeszcze poza mlekiem, można użyć dodatkowo śmietanki 30%, więc to ewentualnie może zmieniać smak. 

Tu masz na końcu przepisy na czekolady do picia http://www.cukieteria.pl/img/cms/RECEPTURY/INSPIRUJĄCA KSIĘGA CZEKOLADOWYCH RECEPTUR.pdf

39 minut temu, Hardened napisał:

Tylko takie, przy czym belgijskie to - jeśli już - praliny  😉

Praliny może i dobre, ale tanie nie są :D 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Nehero napisał:

Może nie to samo mleko? Bo w sumie czekolada do picia w proszku gotowa, to zalewasz mlekiem o odpowiedniej temperaturze i tyle. Chyba, że tam poza samą czekoladą dawali jakiś tajemniczy tajny składnik

Rodzaj mleka, ilość tłuszczu,  naczynie do gotowania, czas doprowadzenia do wrzenia, sposób mieszania,; czynników może być sporo.

Większość ludzi nie zdaje sobie nawet sprawy, że zagotowanie wody na herbatę jest sztuką (wodę powinno się doprowadzać do białego wrzenia' nie wyłączać ani wcześniej, ani później). O czym my jednak mówimy w świecie zdominowanym przez torebki ze śmieciowymi odpadami z liści herbaty ;-).

Pewnych rzeczy nie warto zresztą robić samemu, przykładowo w Japonii prawie nikt prywatnie nie bawi się w robienie sushi w domu (bo Japończycy uczą się tej sztuki w restauracjach latami), a w PL zrobienie domowego sushi to +10 do prestiżu :P.

Link to post
Share on other sites

Z belgijskimi czekoladami nie mam dużego doświadczenia - jadłem kilka czekolad Leonidas i nie wywarły na mnie wrażenia ani smakiem, ani składem. Smaczne były za to czekoladki Belvas >80% kakao, ale ich cena była mało zjadliwa. Ogólnie belgijskie to wolę piwa, choć też nie jestem ich wielkim fanem.

Z naszego podwórka to najczęściej jem czekoladę Luximo gorzką 85% kakao z Biedronki. Mnie ona smakuje bardziej niż inne gorzkie czekolady od "renomowanych" producentów, a przy tym charakteryzuje się świetną relacją ceny do jakości. Wedel pośród tych wszystkich kombinacji z ciasteczkami i innym szajsem ma jedną smaczną, gorzką czekoladę 80% kakao, która ma bardzo fajną strukturę, jest taka chrupka. Wawel kiedyś miał w ofercie (albo nadal ma, ale jej po prostu nie widuję) czekoladę 90% kakao. Milka to dla mnie wyrób czekoladopodobny, który ma dobry marketing. Tak samo nie rozumiem zachwytów na marką Lindt - jadłem mnóstwo ich czekolad i poza tymi z zawartością kakao >90% oraz jedną gorzką z chili to szału nie ma, a cena dość wysoka.

Link to post
Share on other sites

Okej swój pierwszy raz z rubinową czekoladą Callebaut mam za sobą.

Faktycznie to nie smakuje jak czekolada. Niby ma konsystencje czekolady jak rozpływa się w ustach, ale smaku kakao jaki znamy, tam tego nie ma.

Smak owocowy i pod koniec kwaskowaty. Niby Callebaut opisuje to jako jagodowy smak. Na pewno nie smakuje to taką typową jagodą, ale sam to oceniłem, że smakuje mi blisko taką truskawką, więc coś w tych rejonach. Więc jakby mocniej podumać nad tym, to może i znalazłoby smak jagody. Na pewno jest coś w tych rejonach w smaku.

Czy dobra? Tak, coś innego, ale to jednak nie jest czekolada jaką znamy. Natomiast może się prędzej odnaleźć w przyrządzaniu czegoś z czekolady, jeśli byśmy chcieli nadać czemuś bardziej owocowy kwaskowaty smak. Może jakieś nadzienie owocowe? 

Tak sama do jedzenie jest spoko, ale to jednak nie smak czekolady jaką znamy. Raz na jakiś czas dla odmiany można zjeść, ale raczej nie widziałbym jej w codziennym menu.

No cóż następnym razem leci kolejna Callebaut, tym razem normalna albo mleczna albo gorzka/ciemne, albo może biała?

Nie ocenię tej rubinowej źle, bo jest dobra, ale jak napisałem, raczej do zjedzenia raz na jakiś czas dla odmiany i prędzej swoje zastosowanie znajdzie w cukiernictwie kiedy potrzebować będziemy jakiegoś smaku owocowego.

A jutro otwieram czekoladę do picia Van Houten i zobaczymy jak smakuje.

Z czekolad do picia na pewno będę chciał wypróbować jeszcze kakao 100% z 10-12% masła kakaowego Van Houten, to ta wersja ekstremalnie, intensywnie czarna. https://www.cukieteria.pl/kakao-miazga-kakaowa/7140-1-kg-kakao-intense-deep-black-10-12-van-houten-dcp-10y352-vh-760-5410522546958.html?gclid=CjwKCAjww5r8BRB6EiwArcckC6FLZ2FOAXxvj2lpvjQNFh_ajl6qgRswrDHyArQOFqGpcS6k0f5z4RoC1BgQAvD_BwE Ciekaw jestem jak to może smakować jako czekolada do picia.

I tą do picia Callebaut. https://sklepczekolada.pl/mielona-czekolada-do-picia-ground-dark-choco-callebaut-1kg?id=1154&gclid=CjwKCAjww5r8BRB6EiwArcckCxW_LRpqJfcRYU_W9NEkuqTIcwFHmhJclaP0Sj3fUupgR5jeTWmOeBoCdbMQAvD_BwE

I pewnie nie omieszkam spróbować rozpuścić zwykłej czekolady w pastylkach i zrobić z niej czekoladę do picia, bo tak też można, a nawet należy :D

11 godzin temu, Hardened napisał:

Większość ludzi nie zdaje sobie nawet sprawy, że zagotowanie wody na herbatę jest sztuk

Oczywiście po przefiltrowaniu. Broń boże kranówki, to grzech, na prawdę ciężki grzech. :D 

11 godzin temu, Hardened napisał:

(wodę powinno się doprowadzać do białego wrzenia' nie wyłączać ani wcześniej, ani później).

A może coś więcej napisać? Bo o tym w sumie nie słyszałem jeszcze.

11 godzin temu, Hardened napisał:

Pewnych rzeczy nie warto zresztą robić samemu, przykładowo w Japonii prawie nikt prywatnie nie bawi się w robienie sushi w domu

Tylko u nas jak chcesz iść na sushi to wydajesz sporą część ze swojej wypłaty :D, nie wiem jak w Japonii, ale podejrzewam, że cenowo może być bardziej przystępnie skoro to ich potrawa narodowa jakby z której są znani i podejrzewam, że sporo jej jadają i jest popularna. Ale nie wiem nie byłem, nie jadłem, więc gdybam tylko.

 

Edited by Nehero
Link to post
Share on other sites

W Japonii też masz "dyskontowe" sushi i dobre sushi, trochę inaczej jest w kwestii zupek instant, tam jakościowo nawet te tańsze mogą okazać się lepsze od tego, co można dostać u nas, no ale to wątek o czekoladach :D

Link to post
Share on other sites
W dniu 14.10.2020 o 23:58, Nehero napisał:

A może coś więcej napisać? Bo o tym w sumie nie słyszałem jeszcze.

U nas dopiero się tę wiedzę propaguje, a w Chinach to wiedzą "od zawsze". Nawet w wojennych wspomnieniach Witolda Urbanowicza (Dowódcy Dywizjonu 303) o tym czytałem.

Link to post
Share on other sites

Znów bezcześcicie forum audio. A co na to...?

Ta Ritter Sport to masa cukru i niewiele kakao. Skład z orzechami laskowymi:

cukier

prażone orzechy laskowe

tłuszcz kakaowy

miazga kakaowa

mleko w proszku pełne

laktoza (z mleka)

mleko w proszku odtłuszczone

tłuszcz mleczny

emulgator: lecytyny (z soi)

ekstrakt wanilii Bourbon

Czekolada mleczna: masa kakaowa minimum 30%

Skład analityczny, cukry: 44g. Czyli prawie połowa to cukier. Dla mnie szczerze nie opłaca się kupować czekolady, kiedy w cenie 60zł/kg (jak jest okazja to nawet 40zł/kg) można kupić całe ziarna kakao. O niebo zdrowsze, nie ma problemu z alergią lub nietolerancją mleka, no i nie ma ogromnych ilości cukru dodanego. Przyzwoitej gorzkiej czekolady prawie nie da się znaleźć w Polsce. Albo jest z cukrem, albo stosuje się prawie zawsze słodzik maltitol, który jest w 80% metabolizowany identycznie jak cukier - czyli technicznie nie jest cukrem, więc będą pisać "bez cukru", ale metabolicznie to prawie to samo co cukier. Widziałem kilka ofert internetowych, gdzie stosowano dobrej jakości słodziki jak stewię czy erytrol i ksylitol, ale cena z kosmosu za niewielkie ilości.

W dniu 14.10.2020 o 12:55, Hardened napisał:

Większość ludzi nie zdaje sobie nawet sprawy, że zagotowanie wody na herbatę jest sztuką (wodę powinno się doprowadzać do białego wrzenia' nie wyłączać ani wcześniej, ani później). O czym my jednak mówimy w świecie zdominowanym przez torebki ze śmieciowymi odpadami z liści herbaty ;-).

Większość ludzi nie posiada herbaty, która jest warta takiego wyszukanego procesu parzenia. W regularnej sprzedaży sklepów lokalnych dostaniesz co najwyżej high-end niskiej półki jakościowej typu Loyd (od Mokate), Lipton czy jak się trafi Dilmah, które są przyzwoitymi herbatami na co dzień, ale ceremonie parzenia nie są warte zachodu. Wystarczy odczekać 5-7 minut po zagotowaniu wody w przypadku odmiany zielonej i jest ok. Nigdy nie zalewać wrzątkiem żadnej odmiany herbaty poza czarną... to podstawowy błąd ludzi, którzy pierwszy raz próbują czegoś innego niż torebkowa czarna herbata.

W dniu 14.10.2020 o 05:14, bbart napisał:

Od jakichś 10 lat, gdy zacząłem zdrowiej się odżywiać

Jak nie chlejesz markowego alko, a co gorsze zdrowiej się odżywiasz, to co z Ciebie za audiofil? ;)

Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Arthass napisał:

Nigdy nie zalewać wrzątkiem żadnej odmiany herbaty poza czarną

Również błąd, żadnej herbaty nawet czarnej nie zalewasz wrzątkiem. Herbata czarna to 95 stopni. 

23 minuty temu, Arthass napisał:

O niebo zdrowsze

Ale czy lepsze w smaku? Czy dalej to smak czekolady mlecznej, gorzkiej? No nie sądzę. Czekolada nigdy nie będzie ziarnami, a ziarna nigdy nie będą czekoladą. 

Zdrowie zdrowiem, ale też nie można przesadzać. Inaczej można popaść w obłęd. Co Ci po super ekstra hiper zdrowiu jak odmawiasz sobie przyjemności zjedzenia mlecznej czekolady? 

Jak zawsze we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Skrajności nigdy nie są dobre.

 

 

Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Nehero napisał:

Również błąd, żadnej herbaty nawet czarnej nie zalewasz wrzątkiem. Herbata czarna to 95 stopni. 

Tak, technicznie gotującą się wodą nie należy żadnej zalewać :D W praktyce, po zagotowaniu wody, zasypaniu i innych czynnościach w międzyczasie, temperatura spadnie o te kilka stopni. Jak nie mamy wysokiej jakości herbaty, albo przynajmniej średniej półki, to parzenie z termometrem nie ma sensu. Liści po prostu nie należy zagotowywać. W przypadku regularnych herbat wyżej wymienionych, kilka stopni nie robi różnicy.

7 minut temu, Nehero napisał:

Ale czy lepsze w smaku? Czy dalej to smak czekolady mlecznej, gorzkiej? No nie sądzę. Czekolada nigdy nie będzie ziarnami, a ziarna nigdy nie będą czekoladą. 

Zależy od preferencji smakowych, które tak nawiasem zmieniają się z biegiem czasu. Niektórzy lubią herbatę z cukrem. Dla mnie to ohydne i zbiera mnie na mdłości, nie wspominając o profanacji. Z czekoladą mam podobnie, chociaż nie tak ekstremalnie. Czekolada mleczna do czarnej herbaty, nawet jak ma umiarkowany dodatek cukru, jest dla mnie akceptowalna.
Ziarna na pewno nie będą smakować tak samo, bo czekolada ma inną konsystencję, inne proporcje tłuszczu do proszku kakao. Jeśli ktoś chce najlepszy balans między smakiem a zdrowiem to zostają czekolady na dobrych słodzikach. Problem w tym, że niektóre mają dodatki np. inuliny, oligofruktozy, a niektórzy źle reagują, bo to węglowodany fermentujące (prebiotyki). No i oczywiście wszystko co z maltitolem odpada. Nie dość, że to samo co cukier, to jeszcze może powodować biegunki.
https://zerokalorii.pl/27_torras
https://www.guiltfree.pl/pl/czekolada-bez-cukru/5597-pure-good-czekolada-mlecznka-ze-stewia-bez-cukru-slodzona-tylko-stewia-i-erytrolem-5903111903077.html

Oferta guiltfree jest dość bogata. Warto przeglądnąć w poszukiwaniu zdrowszych słodyczy.
 

16 minut temu, Nehero napisał:

Zdrowie zdrowiem, ale też nie można przesadzać. Inaczej można popaść w obłęd. Co Ci po super ekstra hiper zdrowiu jak odmawiasz sobie przyjemności zjedzenia mlecznej czekolady? 

Ja akurat odmawiam, bo nie mam wyboru :) Nie toleruję laktozy. Nie mam nic przeciwko czekoladzie, nawet słodzonej. To najmniejsze zło pośród wielkiego zła ;) Przynajmniej nie ma tam tłuszczów utwardzonych, fruktozy, glutenu, pszenicy. Przy okazji, samo kakao ma korzystne właściwości, więc niweluje odrobinę negatywny wpływ rafinowanych cukrów.

21 minut temu, Nehero napisał:

Jak zawsze we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Skrajności nigdy nie są dobre.

Z mojej perspektywy, obecna "normalność" żywieniowa jest ekstremum patrząc na to co "normalnie" jadł zawsze człowiek. To co obecne jest na półkach sklepowych zaczęło się pojawiać dopiero po rewolucji przemysłowej, i taka forma diety jest obecna w społeczeństwie nie dłużej niż 200 lat. Nigdy nie istniały produkty będące mieszaniną +40% rafinowanych cukrów i +40% rafinowanych tłuszczy. To sztucznie stworzona przez człowieka żywność, która została opracowana na podstawie badań dotyczących bliss point, czyli fizjologicznego uzależnienia konsumenta od żywności. Żaden naturalny produkt nie zawiera więcej niż 15% cukrów prostych na 100g, zwykle ~5%. Istnieją produkty o wysokiej zawartości tłuszczu, ale praktycznie bez cukrów prostych.
Znaleźć złoty środek wśród współczesnej patologii przemysłu spożywczego... w dzisiejszych czasach człowiek odżywiający się "normalnie", tak jak powinien i został do tego stworzony postrzegany jest jako skrajność.
Szczerze, wolałbym zapychać się chlebem niż słodyczami. Skrobia przynajmniej nie stanowi czynnika rozwoju cukrzycy. Moim zdaniem, nawyki będące udowodnionymi, bezpośrednimi czynnikami rozwoju poważnych chorób, szczególnie znajdujących się w top 3 cywilizacyjnych, nie są złotym środkiem. Jak coś prowadzi potencjalnie do amputacji kończyn z powodu powikłań cukrzycowych to jednak normalizowanie i racjonalizacja takiego zachowania wydaje mi się niewłaściwe. Ale to już temat na inną dyskusję. Nie mam zamiaru, ani potrzeby, przekonywać tutaj nikogo do tego co normalne i właściwe. Ocena produktu pod względem składu i jego wpływu metabolicznego to jeden z czynników mogących mieć znaczenie przy dokonywaniu wyborów dla niektórych osób, dlatego wtrąciłem na ten temat kilka zdań przy podsumowaniu.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Arthass napisał:

Większość ludzi nie posiada herbaty, która jest warta takiego wyszukanego procesu parzenia. W regularnej sprzedaży sklepów lokalnych dostaniesz co najwyżej high-end niskiej półki jakościowej typu Loyd (od Mokate), Lipton czy jak się trafi Dilmah, które są przyzwoitymi herbatami na co dzień, ale ceremonie parzenia nie są warte zachodu

Nie należę do tej większości; nie piję ani herbaty, ani kawy, z sieciówek. Ja w ogóle nie przepadam za byle-jakimi rzeczami i tyle. Etap megazdrowego i megasmutnego jedzenia mam także już dawno za sobą i jest mi z tym doskonale. Nie mam żadnych alergii, bez problemu przebiegnę w każdej chwili 10km, bez specjalnego przygotowywania się, jak również wyciągnę po 3-miesiecznym treningu pod wynik w martwym ciągu, 200kg (2 lata temu zrobiłem taki test), tak więc nie jestem zwolennikiem nadmiernego się spinania, wolę żyć po swojemu. Teraz sączę Gentelmana Jacka z kryształu, a jutro wstanę, zrobię poranne ćwiczenia oddechowe, zrobię sobie kąpiel lodową, potem trening kondycyjny i będę jak nowo narodzony.

Wracając zaś do tematu czekolad, to naturalnie w kontekście zdrowotnym nie warto sięgać po cokolwiek poniżej 80-90% kakao, niemniej życie nie może polegać na ascezie, dobra mleczna nie jest zła, zwłaszcza gdy się je ją po sensownym posiłku i w ilości dwóch kostek dla smaku, a nie pół tabliczki na głodniaka.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Arthass napisał:

Szczerze, wolałbym zapychać się chlebem niż słodyczami. Skrobia przynajmniej nie stanowi czynnika rozwoju cukrzycy.

Ale to właśnie jest złoty środek. Zamiast zjeść 3 chleby na śniadanie, zjedz 1 chleb i 1 tabliczkę czekolady. Złoty środek to stan równowagi pomiędzy skrajnościami, takie kompromis. Moźna wcinać warzywa, ciemny chleb, zdriwsze odmiany makaronu czy ryźu, ale z drugiej strony nic się nie stanie jeśli spałaszujemy tabliczkę czekolady naładowanej cukrem, albo innej mniej zdrowej rzeczy.

 

Link to post
Share on other sites

Właściwsze określenie to kompromis. Złoty środek to dla mnie wszystkie produkty nieprzetworzone - w formie jakiej pożywienie zostało stworzone przez naturę dla istot żywych będących jej częścią i ewolucyjnie zaadaptowanych do spożywania produktów natury. Zależy w jaki sposób postrzega się dietę. Dla jednych to kolejny sposób na przyjemności (i wykorzystują to producenci żywności stosując bliss point), dla innych priorytetem jest pierwotna funkcja jakiej służy - dostarczanie wartości odżywczych niezbędnych do życia. To są różne filozofie i nie widzę potrzeby znajdywania złotego środka między funkcją hedonizmu.
Moim zdaniem lepiej się odzwyczajać od tego co niepotrzebne i szkodliwe, ewentualnie szukać zamienników. Czekolada na słodzikach to chyba prawdziwy złoty środek w tym wypadku, bo zachowuje pewne walory smakowe przy eliminacji większości szkodliwych cech.

Tak nawiasem, nie czuję się wcale jak asceta. To jest raczej kwestia psychologiczna wmawiania sobie, że rezygnacja z produktów żywnościopodobnych niespełniających żadnej funkcji w odżywianiu organizmu jest jakąś formą ascetyzmu. Jem do zaspokojenia głodu. Jedna porcja mięsa nie wystarczy, to jem drugą, a nawet trzecią. I nie potrzebuję dopychać się cukrowymi ulepami :) A raczej - nawet nie mam ochoty się dopychać. Ludzie w dzisiejszych czasach jedzą bardziej z nudów i nawyku niż realnej potrzeby. Lubię gorzką czekoladę do czarnej herbaty, ale już dawno zrezygnowałem z szukaniem przyzwoitych ofert po lokalnych sklepach. Kiedyś Wedel miał dobrą gorzką czekoladę 90% (3 składniki) w przyzwoitej cenie, ale zaczął dodawać cukier...
spacer.png

Link to post
Share on other sites

Ja cukru i tak mało jem, herbaty nie słodzę, słodyczy jako takich mało jem, no dziś zjadłem prince polo, którego nie jadłem od hmmmmm cholipka wie kiedy. Jedyny cukier ewentualnie to ten zawarty w normalnym jedzeniu.

4 godziny temu, Arthass napisał:

Oferta spoko, ale bądź co bądź czekolady bardzo drogie doliczając do tego koszt wysyłki. A mimo użycia naturalnych słodzików, nadal to nie jest zdrowe, trochę zdrowsze, ale nie zdrowe.

Może jedynie wstępnie przetworzone ziarna byłyby w 100% zdrowe, o których pisałeś.

Najzdrowsza czekolada to ta gorzka, a im więcej kakao, tym bliżej do perfekcji.

Ten Callebaut też święty nie jest, cukier znajduje się w składzie. W tej rubinowej co kupiłem to nawet dosyć sporo bo ok 40g na 100g, ale nie oszukujmy się, taka czekolada nie ma być zdrowa, a ma być smaczna, ona nie ma być gorzką czekoladą, zawierać ogromne ilości % kakao. 

Ale jak patrzyłem to Callebaut z 80% kakao mimo, że ma cukier, to na 100g już tylko ok. 15g, więc jest to wartość już z tych akceptowalnych, ale znów, to jest czekolada gorzka, więc ona nie może mieć dużo cukru, czy jakichkolwiek substancji słodzących.

Ale szczerze? Umrę od tego jak nawet spałaszuję sobie hmm 50g czekoladki? No nie.

Te czekolady co Ty podałeś w linku są spoko, bo faktycznie naturalny słodzik, tylko cena z pupy doliczając transport, a pamiętaj, że to nadal nie jest zdrowa czekolada taka zdrowa w 100%, bo najzdrowsza to ta o najwyższym poziomie kakao, najlepiej pozbawiona cukru,  a ta z linku kakao ma na prawdę znikome ilości.

Ale jak pisałem nie można dać się zwariować.

Co innego jak ktoś wcina batoniki, chipsy, czekolady i tak dalej w ogromnych ilościach codziennie, do tego słodzi herbatę po 4 czubate łyżeczki,  a na śniadanie wsuwa 6 tostów z dżemem, a co innego jak ktoś pozwoli sobie na powiedzmy 50g.

Według WHO https://ncez.pl/abc-zywienia-/zasady-zdrowego-zywienia/jaka-ilosc-cukru-jest-bezpieczna-dla-zdrowia- należy ograniczyć cukry proste do mniej niż 10%, czyli w maksie wychodzi ok. 60g cukrów prostych dziennie. Czyli przykładowo jeśli ktoś pije herbatę bez cukru, potem poza tym pije wodę, yerbę, czy jakieś ziółka, do tego nie zjada dżemu łyżkami, ani podobnych rzeczy, a do tego nawet zje 50 g czekolady, gdzie tym dostarczy powiedzmy 15-20  g cukru, a w przypadku czekolady gorzkiej, pewnie nawet o połowę mniej, to i tak dalej jest to bardzo akceptowalna wartość.

Oczywiście najlepiej byłoby gdyby było idealnie, jeść równe 2000kcal, obżerać się warzywami, ciemnym chlebem, a najlepiej do tego przejść na wegetarianizm. I wszystko fajnie, ale dla mnie to skrajność, nie mówię, że to złe, ale lepiej znaleźć kompromis. Jeść zdrowo, ale również nie odmawiać sobie takiej czekolady czy ulubionego batonika. Po co się ograniczać, a jedynie trzeba wszystko z umiarem. :D 

Jak ktoś nie może, tak jak Ty, to zrozumiałe, ale ja nie zamierzam odmawiać sobie dobrej czekolady nawet kosztem wprowadzenia do organizmu 25g cukru, bo lubię, trudno się mówi. Raz się żyje i należy robić to co się lubi. Można jeść zdrowo, a zarazem pozwalać sobie na zjedzenie swoich ulubionych rzeczy, które może już są mniej zdrowe.\

 

Kiedyś wcinałem sporo kolorowych napojów, a dziś herbata bez cukru, woda, yerba, czyli krótko mówiąć 0 cukru wprowadzane przez napoje, 0 słodyczy poza okazjonalnie batonikiem snickersem i poza czekoladą, której jestem fanem. I jakoś żyję :D

2 godziny temu, Arthass napisał:

Kiedyś Wedel miał dobrą gorzką czekoladę 90% (3 składniki) w przyzwoitej cenie, ale zaczął dodawać cukier...

Bo kiedyś to była Marka, a dziś tylko mareczka. Wiele takich marek się stacza, a ich czekolady wcale pupy nie urywają. Ot zwykłą czekolada jakich wiele. Nic specjalnego.

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Nehero napisał:

Oferta spoko, ale bądź co bądź czekolady bardzo drogie doliczając do tego koszt wysyłki. A mimo użycia naturalnych słodzików, nadal to nie jest zdrowe, trochę zdrowsze, ale nie zdrowe.

Jest to znacznie zdrowsze. Nawet zdrowe, choć czekolada sama w sobie ma niską gęstość odżywczą, bo to głównie tłuszcz, ale przynajmniej aktywnie nie szkodzi. Eliminujesz praktycznie wszystkie negatywne skutki cukrów rafinowanych - a jest ich ogromna ilość - przy zachowaniu większości smaku (słodziki mają odrobinę inny posmak). Większość słodzików jest neutralna lub zdrowa. Jedyną problematyką może być wpływ na florę bakteryjną jelit, bo część z nich nie przyswaja się kompletnie i może na dłuższą metę modyfikować profil bakteryjny jelit (cukry rafinowane też wpływają na jej profil, tak nawiasem). Przykład co robi rafinowany cukier (a co nie występuje w słodzikach oprócz potencjalnie flory bakteryjnej, ale nie w każdym przypadku):
https://qr.ae/pN218u

Cytat
  • Your teeth will degrade pretty fast. Simple sugars are very efficent source of energy for Your mouth bacteria which produces acids as metabolism by-products. Acids dissolves bones which are made mainly from alkaline minerals.
  • high intake of simple sugars triggers oxidative stress on the body through metabolism by-products like AGEs (Advanced Glycation End Products). Your body will be more exposed to diseases based on oxidative damage like for example cancer. Also, it’ll speed up aging processes.
  • Your pancreas will go crazy, because of insulin spikes and You’ll probably develop diabetes preceded by insulin resistance. Blood sugar swings will also affect cognitive performance. You can have “brain fogs” etc.
  • the effects on brain chemistry. Sweets have dopaminergic effects on brain (similar to narcotics), so You might develop some issues with processes dependent on dopamine. Some of them might be psychological like lack of motivation, even apathy.
  • Your liver will take hard hits. Lots of sugar means lots of work for liver to process it into fat tissue. Also, fructose is independent factor for development of fatty liver disease.
  • Your immune system will be heavily compromised. Too much of sugar interfere with immune system response. Immune bodies act “sluggish”. You might be very susceptible to bacteria and yeasts infections. Simple sugars for example interfere with vitamin C absorption.
  • Your gut flora will change in a bad way. Simple sugars promote growth of “sugar loving” bacteria and yeasts in Your gut. That means messed up synthesis of many hormones and vitamins dependent of gut flora. Also digestive problems.

 

8 godzin temu, Nehero napisał:

Może jedynie wstępnie przetworzone ziarna byłyby w 100% zdrowe, o których pisałeś.

Czekolada gorzka / ze słodzikiem jest zdrowa. Przetworzenie nie wpływa znacznie na kakao, bo to tłuszcze nasycone o długim łańcuchu węglowym, więc odporne na obróbkę termiczną.

 

8 godzin temu, Nehero napisał:

Ten Callebaut też święty nie jest, cukier znajduje się w składzie. W tej rubinowej co kupiłem to nawet dosyć sporo bo ok 40g na 100g, ale nie oszukujmy się, taka czekolada nie ma być zdrowa, a ma być smaczna, ona nie ma być gorzką czekoladą, zawierać ogromne ilości % kakao. 

 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Ale jak patrzyłem to Callebaut z 80% kakao mimo, że ma cukier, to na 100g już tylko ok. 15g, więc jest to wartość już z tych akceptowalnych, ale znów, to jest czekolada gorzka, więc ona nie może mieć dużo cukru, czy jakichkolwiek substancji słodzących.


Poniżej 20g cukrów prostych na 100g jest akceptowalne. Takie ilości można znaleźć w niektórych owocach, choć nie jest to porównanie właściwe, bo owoce nie zawierają takich ilości tłuszczu, także najlepiej trzymać się poniżej 10g. Wawel 90% zawiera 11g cukrów prostych. Obecnie zmienili opakowanie:
spacer.png
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Te czekolady co Ty podałeś w linku są spoko, bo faktycznie naturalny słodzik, tylko cena z pupy doliczając transport, a pamiętaj, że to nadal nie jest zdrowa czekolada taka zdrowa w 100%, bo najzdrowsza to ta o najwyższym poziomie kakao, najlepiej pozbawiona cukru,  a ta z linku kakao ma na prawdę znikome ilości.

Jest zdrowa :) Zależy jak zdefiniujemy 100% zdrowy produkt, bo zawsze można eskalować poziom na zdrowszy produkt. Lepszym wyznacznikiem jest dla mnie szacowany bilans korzyści i szkodliwości. Czekolada z cukrem dodanym >30% wypada na minus (choć dalej jest zdrowsza niż praktycznie większość innych rodzajów słodyczy). Podobnie z maltitolem. Czekolada z cukrem dodanym <20% jest neutralna w kierunku lekko na plus dla korzyści. Czekolada z cukrem <10% jest zdrowa. Czekolada ze słodzikiem (oprócz maltitolu) jest bardzo zdrowa (niektóre słodziki mają korzyści choćby na zdrowie zębów - erytrol i ksylitol mają działanie przeciwbakteryjne, więc zęby się nie psują jak od regularnej czekolady). Czekolada bez żadnych dodatków słodzących ma działanie terapeutyczne.
Niektórzy tutaj ponoć nie lubią kupować produktów niskiej jakości ;) Ja też, ale przepłacać też nie lubię. Nie kupuję czekolad ze słodzikami, ale jest taka opcja i może pogodzić smak z wpływem na zdrowie. Ja bym osobiście kupił sobie tego typu gorącą czekoladę w proszku min. 70% z maks. 20% cukrów prostych i używał słodzików np. erytrolu czy aspartamu (dr Damian Parol napisał artykuł na temat aspartamu, nieuzasadnionych uprzedzeń społecznych i dlaczego jest u niego w czołówce).
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Ale jak pisałem nie można dać się zwariować.

Co innego jak ktoś wcina batoniki, chipsy, czekolady i tak dalej w ogromnych ilościach codziennie, do tego słodzi herbatę po 4 czubate łyżeczki,  a na śniadanie wsuwa 6 tostów z dżemem, a co innego jak ktoś pozwoli sobie na powiedzmy 50g.

Jak się przedstawi to na tak skrajnym tle to wszystko wygląda dobrze. Tak nawiasem, 50g czekolady mlecznej z >40% cukrów dodanych to 4 czubate łyżeczki :)
Chipsy tak nawiasem nie są na tym samym poziomie co słodycze. Mają dość wysoką gęstość odżywczą, sporo białka. Problem to utleniony tłuszcz i chemia, która powstaje podczas głębokiego smażenia w takiej temperaturze. W zasadzie wolałbym chipsy niż słodycze - poza czekoladą. Chipsy to dalej warzywo :) Tylko poddane szkodliwej obróbce.
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Według WHO https://ncez.pl/abc-zywienia-/zasady-zdrowego-zywienia/jaka-ilosc-cukru-jest-bezpieczna-dla-zdrowia- należy ograniczyć cukry proste do mniej niż 10%, czyli w maksie wychodzi ok. 60g cukrów prostych dziennie. 

Czyli maksimum 10% energii z cukrów prostych, by ograniczyć ryzyko rozwoju wspomnianych top 3 chorób cywilizacyjnych (CVD - sercowo-naczyniowe, rak, cukrzyca). Dodatkowo, te zalecenia dotyczą rekomendowanej "standardowej" diety wysokowęglowodanowej, czyli przyjmując założenia diet low-fat. Znacznie inny wpływ na cukier w herbacie, która nie zawiera tłuszczów od wpływu cukru w słodyczach, gdzie tłuszcze stanowią często >40%. Cukier rafinowany + tłuszcz rafinowany = samobójstwo dla zdrowia.
 

Cytat

Według ekspertów WHO ograniczenie cukrów prostych w diecie do poziomu 5% zapotrzebowania na energię przynosi dalsze korzyści dla zdrowia.

Nie jest tam wyjaśnione czy chodzi o wszystkie źródła cukrów prostych, czy tylko cukrów dodanych, ale sądzę że jednak wszystkie, bo 60g to dość dużo (240kcal z cukrów prostych). Nawet w przypadku diet low-carb poniżej 50g cukrów net-carbs jest uważane za akceptowalne, a optymalnie poniżej 20g, choć oczywiście w tym wypadku bierze się również pod uwagę źródła skrobi. Czyli te zalecenia WHO po prostu sugerują, że głównym źródłem węglowodanów powinny być źródła skrobi dla "standardowej" diety. Zgadzam się z tym w przypadku diet high-carb low-fat. Niestety, słodycze nie wpisują się ani w hclf ani w hflc. W przypadku tych rekomendacji nie można wyrwać z kontekstu pozostałych makro, przede wszystkim podaży tłuszczów. Zmieścisz się w podaży cukrów, ale jednocześnie w 50g czekolady mlecznej dostarczysz ~20g tłuszczów, gdzie na dietach "standardowych" od WHO podaż energii z tłuszczów nie powinna przekraczać 10% (ok. 20-25g tłuszczów), maks. 50g tłuszczów. I wracamy do punktu wyjściowego. Czekolada z ~10% cukru będzie kompatybilna nawet z dietą high-fat low-carb, podczas gdy "standardowa" z >40% cukru już rozwala bilans jakichkolwiek rekomendowanych typów diet. Tak - nie zabije Cię, ale będzie w przedziale okna farmakologicznego czynników rozwoju wymienionych chorób cywilizacyjnych. Skutki biologiczne ekspozycji na asbezt też zabijały po dziesiątkach lat ;) Nie od razu. Trochę przesadzony przykład, ale tak to działa - co innego acute exposure, a co innego wieloletni prolonged exposure.
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Czyli przykładowo jeśli ktoś pije herbatę bez cukru, potem poza tym pije wodę, yerbę, czy jakieś ziółka, do tego nie zjada dżemu łyżkami, ani podobnych rzeczy, a do tego nawet zje 50 g czekolady, gdzie tym dostarczy powiedzmy 15-20  g cukru, a w przypadku czekolady gorzkiej, pewnie nawet o połowę mniej, to i tak dalej jest to bardzo akceptowalna wartość.

Jeśli wyciągniemy z kontekstu stosunek wobec podaży tłuszczów :)
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Oczywiście najlepiej byłoby gdyby było idealnie, jeść równe 2000kcal, obżerać się warzywami, ciemnym chlebem, a najlepiej do tego przejść na wegetarianizm.

Jedynie z warzywami mogę się zgodzić, ale to i tak samo w sobie nie byłoby kompletną dietą. Nie wiem skąd przeświadczenie, że wegetarianizm to optymalna dieta, przynajmniej dla człowieka. To bardzo trudna dieta, i w większości przypadków niewłaściwie zaimplementowana, co powoduje więcej szkód niż pożytku. Potem ludzie utożsamiaja zdrowe odżywianie z niedożywionym człowiekiem, któremu brakuje białka, cynku, selenu, wapnia, wielu witamin z grupy B (B2, B3, B12, B4), D, kwasów tłuszczowych, części aminokwasów warunkowych typu karnityna, tauryna, kreatyna.
Optymalnym złotym środkiem dla regularnego człowieka, który nie chce przechodzić na bardzo restrykcyjne sposoby odżywiania (przynajmniej w porównaniu do "standardowych" diet) jest dieta śródziemnomorska (mediterranean diet). Zawiera w sobie esencję zasad właściwego bilansowania diet.
Samo obżeranie się warzywami nie jest zbyt efektywne, ze względu na niską gęstość kaloryczną. Racjonalnie do 2kg dziennie. Powyżej jest już zbędne - niewiele wnosi pod względem wartości odżywczych, a stanowi obciążenie fizyczne dla przewodu pokarmowego.
Ciemny chleb jest przereklamowany, szczególnie jeśli nie jest na zakwasie. Jest ok, ale nie nazwałbym go optymalnym produktem. To dalej produkt częściowo rafinowany.
 

9 godzin temu, Nehero napisał:

Jak ktoś nie może, tak jak Ty, to zrozumiałe, ale ja nie zamierzam odmawiać sobie dobrej czekolady nawet kosztem wprowadzenia do organizmu 25g cukru, bo lubię, trudno się mówi. Raz się żyje i należy robić to co się lubi.

Twoim problemem było chyba to, że stosowałeś ekstremalnie restrykcyjną dietę, i nie dziwię się że doprowadziła do niedoborów po wyczerpaniu zmagazynowanych zapasów, a potem odbiłeś w drugą stronę. Taki jest zawsze końcowy rezultat ekstremalnie restrykcyjnych i źle zbilansowanych diet. To jest właśnie problem z restrykcyjnymi dietami - im bardziej restrykcyjna tym trudniejsza do racjonalnego zbilansowania. Kiedy dieta jest właściwie zbilansowana nie odczuwa się potrzeby dopychania się rafinowanymi cukrami.
Ja traktuję tematy słodyczy w ten sposób, że jem tylko jak ktoś mnie poczęstuje. Sam nie kupuję.
 

10 godzin temu, Nehero napisał:

Bo kiedyś to była Marka, a dziś tylko mareczka. Wiele takich marek się stacza, a ich czekolady wcale pupy nie urywają. Ot zwykłą czekolada jakich wiele. Nic specjalnego.

Dalej jest przyzwoita (11g cukru), ale szkoda bo to była jedyna prawdziwa gorzka czekolada powszechnie dostępna w sklepach lokalnych. Gorsze, że wprowadzili linię "czekolad bez cukru" bazujących na maltitolu. Jeśli ktoś się nie zna głębiej na właściwościach substancji słodzących, to będzie myślał że jest to zdrowe, a różnica jest marginalna w porównaniu do cukru. Wolę nawet sacharozę niż maltitol, bo nie wywołuje biegunek.

Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Arthass napisał:

Tak nawiasem, nie czuję się wcale jak asceta. To jest raczej kwestia psychologiczna wmawiania sobie, że rezygnacja z produktów żywnościopodobnych niespełniających żadnej funkcji w odżywianiu organizmu jest jakąś formą ascetyzmu. Jem do zaspokojenia głodu. Jedna porcja mięsa nie wystarczy, to jem drugą, a nawet trzecią. I nie potrzebuję dopychać się cukrowymi ulepami

Tak długo jak zapewnia Ci to zdrowie i świetną formę, jest to jak najbardziej OK. 

Z kwestią szkodliwości cukrów prostych trudno jest polemizować, Ty je eliminujesz, ja ograniczam i jeśli jakiekolwiek przyswajam, to wyłącznie w możliwie najpyszniejszej formie (jak grzeszyć, to wyłącznie b.smacznie). Jak w pracy ktoś przyniesie ciasto, to zawsze najpierw pytam pierwszych kosztujących czy jest rewelacyjne; jeśli jest tylko dobre, albo niezłe, to nie ruszam 😅.

W Niemczech jest całkiem przyzwoita gorzka, kosztuje tam koło 1 EUR, jeśli dobrze pamiętam:

https://archiwum.allegro.pl/oferta/zetti-edel-bitter-czekolada-gorzka-85-100g-de-i7636605625.html

 

BTW: Chleb na zakwasie pieczemy samodzielnie, tydzień w tydzień, od ponad 2 lat. Żaden kupny - nawet z najlepszych piekarni, także piekących na zakwasie - nie ma do niego startu.

Edited by Hardened
Link to post
Share on other sites

Obecnie nie eliminuje całkowicie węglowodanów, jeśli są naturalną częścią produktów. Eliminuję jedynie te dodane. Nie ogarniam ludzi, którzy panikują że mogą mieć za mało węgli w diecie kiedy zrezygnują z niektórych produktów. Nawet na dietach niskowęglowodanowych i tak nazbiera się minimum 10-15g węgli choćby z jajka (zawiera glukozę) czy innych naturalnych źródeł - pomijając, że węgle nie są potrzebne do życia. Węgle są praktycznie wszędzie, oprócz mięśni szkieletowych. A na samych mięśniach szkieletowych ("mięsie" choć to nieprawidłowa nazwa, bo technicznie do tej grupy zaliczają się też podroby, czy skóra) nie da się tak czy inaczej zbilansować diety, bo nie mają wielu witamin (A, C, E, K, B9) czy minerałów (wapń, miedź, mangan).

Lubię czekoladę, choć zauważyłem że po typowej mlecznej czuję się odrobinę przymulony, jak to zwykle bywa po cukrach. Po gorzkiej, czyli poniżej 20g węgli (zwykle w okolicach 10g) czuję się super. Dobrą belgijską czekoladę spróbowałbym z ciekawości, czy rzeczywiście renoma jest warta swojej opinii. Ponoć na jakość belgijskiej czekolady nie wpływa szczególnie wyższa jakość składników, tylko ściśle dobrane proporcje i technika przygotowania. W zasadzie sztuka kulinarna to forma kompleksowych procesów przemian chemicznych i na końcowy efekt wpływ ma wiele wydawałoby się drobnych szczegółów - odpowiednio dobrany czas, odpowiedni stosunek składników, nawet odpowiednia technika wymieszania składników.

7 godzin temu, Hardened napisał:

W Niemczech jest całkiem przyzwoita gorzka, kosztuje tam koło 1 EUR, jeśli dobrze pamiętam:

Cenowo podobnie do Wedel 90%, między 60-70zł/kg. Makro pewnie podobne, bo widzę cukier w składzie, ale dopiero na 3 miejscu więc pewnie między 10-20%.
Z mlecznych, w przyzwoitej cenie, dostępnych lokalnie w Polsce smakowała mi Nussbeiser z orzechami laskowymi. Widziałem w Biedronce belgijskie, ale nigdy nie próbowałem. Za drogo dla mnie jak na takie ilości cukru :) Cukier po 3zł/kg. Nie będę płacił >100zł/kg za produkt zawierający 50% cukru w składzie :) Taka ze mnie cebula.

Edited by Arthass
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Arthass napisał:

Dobrą belgijską czekoladę spróbowałbym z ciekawości, czy rzeczywiście renoma jest warta swojej opinii. Ponoć na jakość belgijskiej czekolady nie wpływa szczególnie wyższa jakość składników, tylko ściśle dobrane proporcje i technika przygotowania.

Powiem tak, kupiłem tą belgijską Callebaut rubinową, czyli w sumie jak ktoś nazwał pseudo czekoladę, a tak na prawdę czekoladę zrobioną z ziaren przed sfermentowaniem ich. 

I powiem tak mimo, iż ta czekolada zawiera 48g cukru na 100g czyli dużo, to nie czuje zmulenia. W smaku dosyć podobna do białej czekolady, ale jednak w smaku dominują nuty owocowe, lekko kwaskowe. 

Po tanich czekoladach mam takie dziwne uczucie w gardle jakby mnie coś drapało. Ta wydaje się taka aksamitna jakby.

Następnym razem będę chciał kupić albo mleczną albo tą z gorzkich którąś, bo mają kilka "mocy".

A kiedyś na pewno będę chciał wypróbować serie Callebaut Origin, bo mają tam sporo fajnych smaków

 

@Arthass A powiedz mi co z takiej miazgi kakaowej można zrobić? Bo jedyne co mi się udało znaleźć, to, że można jej użyć do nadzień. 

Czy można jej użyć do zrobienia kakao do picia? Albo wcinać tak z torebki? Czy najpierw taką miazgę trzeba jakoś przerobić? Wiesz coś o tym? Bo póki co trochę szukałem, ale nic konkretnego nie znalazłem.

Czy to jest jakby po prostu czyste kakao bezpośrednio z ziaren?

Edited by Nehero
Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Nehero napisał:

Po tanich czekoladach mam takie dziwne uczucie w gardle jakby mnie coś drapało. Ta wydaje się taka aksamitna jakby.

Te czekolady Biedronkowe Allegro omijać szerokim łukiem. Bardzo tanie, ale nie warto. Nie jestem wybredny, lubiłem prawie każdą czekoladę, ale to jest po prostu mydło z cukrem. Jakby ktoś wytopił wosk ze świeczki i dosypał cukru:
spacer.png
 

18 godzin temu, Nehero napisał:

Po tanich czekoladach mam takie dziwne uczucie w gardle jakby mnie coś drapało.

Też mam czasem takie coś jak jest dużo cukru.
 

18 godzin temu, Nehero napisał:

A powiedz mi co z takiej miazgi kakaowej można zrobić? Bo jedyne co mi się udało znaleźć, to, że można jej użyć do nadzień. 

Nie mam pojęcia :) Ale technicznie nadaje się do obróbki termicznej, bo tłuszcze nasycone. Możesz wpisać w youtube fat bomb / keto bomb.

https://forum.mp3store.pl/topic/156216-│jedzonko│ciekawe-techniki-przepisy-tricki-kuchenne/?tab=comments#comment-1565770
 

18 godzin temu, Nehero napisał:

Czy to jest jakby po prostu czyste kakao bezpośrednio z ziaren?

Miazga to wydaje mi się coś podobnego do masła orzechowego. Tak wynika z opisu: "prażone ziarno kakaowe zmielone na jednolitą masę." Czyste kakao sprzedawane w sklepie jest wysuszonym proszkiem po usunięciu większości tłuszczu. Raczej ciężko będzie z tego zrobić kakao do picia, bo po prostu tłuszcz nie łączy się z wodą. Bardziej miałoby chyba sens powolne roztopienie tej masy np. w wolnowarze (ewentualnie z odrobiną dodatku wody), dodać jakichś składników np. słodzika czy innych dodatków i zrobić własny rodzaj czekolady.

Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Arthass napisał:

Raczej ciężko będzie z tego zrobić kakao do picia, bo po prostu tłuszcz nie łączy się z wodą.

A no fakt nie pomyślałem o tym. No cóż w takim razie zostaje po prostu kupić 100% kakao do czekolady do picia :D Bo ta miazga kakaowa jest tańsza troszkę i pomyślałem, że ją wykorzystać do  czekolady do picia, no ale faktycznie tłuszcz będzie przeszkodą.

@Arthass Ale rozumiem, że taką miazgę można wcinać? To będzie coś na zasadzie jak wcinanie tych ziaren? :D

29 minut temu, Arthass napisał:

Bardziej miałoby chyba sens powolne roztopienie tej masy np. w wolnowarze (ewentualnie z odrobiną dodatku wody), dodać jakichś składników np. słodzika czy innych dodatków i zrobić własny rodzaj czekolady.

Choć skoro potem taką czekoladę możemy wziąć rozpuścić w mleku i po dokładnym wymieszaniu zrobić czekoladę do picia, tak jak polecają to robić z tą czekoladą w pastylkach, to w teorii i z miazgą po odpowiednim podgrzaniu powinno dać się chyba zrobić czekoladę do picia.

Może coś na zasadzie, że podgrzewamy miazgę, aż zrobi się bardziej płynna i wlewamy mleko i wystarczy dobrze wymieszać wtedy. Czyli może na zasadzie trochę robienia czekolady, tylko wtedy dodać sporo więcej mleka, by nie zrobić z tego czekolady, a czekoladę do picia.

Jakby nie patrzeć robienie czekolady do picia ze zwykłej gotowej czekolady polega na niczym innym jak na rozpuszczeniu czekolady, dodania mleka w celu rozcieńczenia i wystarczy dobrze wymieszać.

A z miazgi jak pisałeś, wystarczy ją podgrzać dodać składniki dodatkowe i w sumie czekolada jakby gotowa.

32 minuty temu, Arthass napisał:

Też mam czasem takie coś jak jest dużo cukru.

A po tej callebaut mimo, że tam prawie było 50% cukru, to żadnego drapania ani nic, mimo sporej ilości cukru, nie czuć było, że była taka słodka.

Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Nehero napisał:

w teorii i z miazgą po odpowiednim podgrzaniu powinno dać się chyba zrobić czekoladę do picia.

Tylko długołańcuchowe kwasy tłuszczowe mają wysoką temperaturę topnienia, więc po obniżeniu temperatury do ~40-50 stopni napój zacznie robić się grudkowaty i zastygać.
 

36 minut temu, Nehero napisał:

Może coś na zasadzie, że podgrzewamy miazgę, aż zrobi się bardziej płynna i wlewamy mleko i wystarczy dobrze wymieszać wtedy. Czyli może na zasadzie trochę robienia czekolady, tylko wtedy dodać sporo więcej mleka, by nie zrobić z tego czekolady, a czekoladę do picia.


Ja robię "golden milk" w wolnowarze i myślę że lepiej byłoby mleko podgrzewać powoli przynajmniej te 8 godzin, wtedy zredukuje się zawartość wody + nabierze słodkości od laktozy. Dopiero gdzieś tak w połowie redukcji mleka wrzuciłbym miazgę kakaową. A na końcu resztę dodatków. Potem jak jeszcze ciepłe do jakichś silikonowych foremek. Jak ostygnie wstawić do lodówki. Jeśli w mleku zostanie duża zawartość wody to raz, że będzie to smakować wodniście, a nie kremowo, a dwa będzie miało dużo krótszy termin przydatności do spożycia - może po pewnym czasie rosnąć pleśń. W zasadzie najlepiej byłoby robić na mleku w proszku odtłuszczonym, połączyć z miazgą kakaową i powoli podgrzewać przez kilka godzin. Wolnowar bardzo się przydaje do takich przepisów. Można też korzystać z mleka skondensowanego / zredukowanego. Im mniej wody, tym lepiej. Dłużej zachowuje przydatność do spożycia, nie będzie miała "wilgotnej" brudzącej konsystencji, no i woda przyspiesza też proces topnienia. W niektórych przepisach dodają też substancji wiążących np. na bazie błonnika, żeby się nie rozpadało. W tych keto bomb z youtube też chyba dodawali jakichś form błonnika rozpuszczalnego.
 

36 minut temu, Nehero napisał:

Jakby nie patrzeć robienie czekolady do picia ze zwykłej gotowej czekolady polega na niczym innym jak na rozpuszczeniu czekolady, dodania mleka w celu rozcieńczenia i wystarczy dobrze wymieszać.


W gotowcach zwykle są jakieś dodatki zapobiegające powstawaniu grudek i zbyt szybkiemu twardnieniu konsystencji.

Edited by Arthass
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Forum Audiofanatyk.pl

Forum audiofanatyk.pl to forum audio stworzone i prowadzone przez pasjonatów tematyki audiofilskiej. Prowadzone pod skrzydłami bloga, pozwala dzielić się opiniami i wrażeniami z odsłuchów, a także rozmawiać na tematy sprzętowe związane ze słuchawkami, kolumnami, wzmacniaczami i dowolnym innym sprzętem audio. 

×
×
  • Create New...