Jump to content

Muzyka Motywująca ? d(>.<)b ?


ArthassIsHere
 Share

Recommended Posts

Kawałki, które budzą w was ukryte pokłady siły i wytrwałości niczym dobra, mocna kawa kiedy padacie ze zmęczenia lub brakuje motywacji.
Mnie od pierwszego zetknięcia się z teledyskiem motywuje ten kawałek. Niby proste, oklepane przesłanie - zawsze dawaj z siebie wszystko, nie zwracaj uwagi na hejterów, skup się na wyznaczonym celu - ale sposób w jaki zostało to ukazane ma w sobie magię.

 

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...

 

Ale powiem szczerze... Nie słucham muzyki na siłowni. Wolę unikać przetrenowania. Kiedyś odpaliłem Prodigy jak biegałem i moment siadłem - ciężko się biegnie żeby nie przesadzić z tempem. Ale może jak trochę wrócę do formy... Mam listę z mocniejszymi kawałkami - ale od razu powiem że nie słucham tekstów tylko motywuje mnie agresywny mocny beat.

Kiedyś pracując po ponad 12h nocami słuchałem Faith No More. Dziś oszczędzam uszy, poza tym w pracy wolę słyszeć współpracowników. No chyba że była by jakaś rzeźnia w pracy ale odpukać dawno nie było :)

 

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...
  • 1 year later...
  • 3 months later...
  • 2 weeks later...

Czasem takie kawałki z motywami tragicznych historii dodają mi motywacji.

Teledysk inspirowany motywem Prometeusza. Protoplasty Jezusa, który z miłości do ludzkości przeciwstawił się woli bogów (greckich) - alegorii instynktów - i dał ludzkość dar ognia...
Można to interpretować na kilka sposobów. Dosłowny ogień, jako umiejętność tworzenia i posługiwania się ogniem, co jak wskazują dowody antropologiczne było jednym z głównych powodów rozwoju mózgu kosztem jelit (obróbka termiczna żywności) i pozwoliło na wykształcenie struktur neurologicznych zdolnych do pojawienia się samoświadomości (nie mylić z wytworzeniem samoświadomości! - raczej "odbieraniem" i przetwarzaniem zjawiska samoświadomości).
Inna interpretacją tego daru, bardziej psychologiczną/metafizyczną jest postrzeganie ognia jako alegorii duszy, czyli momentu przemiany naszego gatunku ze zwierzęcia - małpy, w człowieka - istotę rozumną.
Tak czy inaczej, Prometeusz dał ludzkości to co upodobniło ją do samych bogów - możliwość wyboru, decydowania o własnym losie. I za to otrzymał karę wiecznej tortury.
Throes of Perdition wydaje mi się nawiązuje do stanu przed darem Prometeusza i procesu przemiany po otrzymaniu daru. Nawiązując do greckiego powiedzenia "Humans are the playground of the Gods". Tutaj Bogów w rozumieniu alegorii pierwotnych, wiecznych instynktów.
 

 

Edited by Arthass
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Z rocka progresywnego. Słuchałem jakieś 20 lat temu. Zwróćcie uwagę na tekst:

It's easy to say, when you're so down,
That everything's pointless;
Your eyes burn, your ears howl,
Your limbs are disjointed.
Barren fields, the barren earth, never more will it flower.
Rub your face and your hands in the dirt:
Now is the hour!
So stand straight, looking over your shoulder;
Walk on, though you fear to arrive;
Don't wait till you know that it's over,
Be strong - it's your place to survive.

 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

51 minut temu, Tommy66 napisał:

moja przygoda z VDGG/P.Hammil zaczęła się od Pawn Hearts blisko 40dychy wstecz. Chyba już nie wyrosnę...:)

Moja przygoda z VDGG i Hammillem zaczęła się nieco później, ale na pewno ponad 30 lat temu - audycja Tomasza Beksińskiego, utwór "After The Flood" i się zakochałem. Ale teraz  właśnie już nie mogę ich słuchać. Zbyt intensywnie wałkowałem ich płyty, szczególnie właśnie "Pawn Hearts" oraz "Godbluff". Ale ten jeden kawałek "A Place To Survive" z płyty "World Record" był dla mnie mocno motywujący. Ogólnie teraz z rocka progresywnego został mi tylko King Crimson. Zmiana klimatów: głównie jazz (szczególnie free/avant), ponadto elektronika ambientowa, trochę muzyki klasycznej, folk, eksperymenty awangardowe itp.

Edited by Bednaar
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

No to nie jest z Tobą jeszcze tak żle jak się obawiałem.🙃

Z  R.Fripp'em mam podobnie jak z Hammill'em . Zakochałem się od Starless and Bible Black.

Wczoraj oglądałem Live in Mexico., piękny koncert i płyta/płyty ,,Meltdown''  Namiastka - 

 

 

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

19 godzin temu, Tommy66 napisał:

Jazz'u słucham ok 12lat [wcześniej robiłem kilka podejść bez specjalnych skutków] , po tym jak ,,Dark Magus'' chodził za mną z rok.

Z oszczędności zakupiłem ten box bo akurat się ukazał. No i się zaczęło...

 

Piękny box. Ja jazzu słucham ok. 20 lat, też zaczynałem od Davisa: Kind Of Blue, Water Babies, Tutu. Ale taki przełom, który spowodował u mnie radykalne odejście od rocka do jazzu był po usłyszeniu Soft Machine "Third". Niestety, zaczynałem od ściągania jazzowych klasyków z torrentów - mam jeszcze do dziś sporo tych plików, ale sukcesywnie wymieniam na CD. Winyli obecnie nie mam - wyprzedałem swoją kolekcję i gramofon tuż przed przyjściem mojego syna na świat mając w pamięci to, w jaki sposób traktowałem winyle swoich rodziców ;)

A teraz - jak wspomniałem, słucham głównie (ale nie tylko) jazzu, szczególnie free, jestem fanem Art Ensemble Of Chicago, a to projekt jednego z muzyków tej zacnej kapeli (muzyka motywująca, więc pasuje do wątku):

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Nie , noo... Kind of Blue czy Sketches of Spain , jakieś winyle P.L Komedy to mialem na półce sporo wcześniej. Jednak przed tym Box'em nie mialem żadnej motywacji by brnąć w to głębiej. Motywacją było jak pisałem, wielokrotne wysłuchanie Dark Magus - dla mnie to jazz rock. Na własny użytek dodaję Hard , podobnie jak do ,,Starless and...''

Jazz rocka słucham kuuuupe lat, jestem fanem R.W. 

Jak wszedłem głębiej w twórczość M.D to zacząłem słuchać min. J.Coltrane , K.Jarret , J.Garbarek i wielu innych.

Wcześniej po kilku taktach muzyki jak poniżej zmieniałem klimat.... a dzisiaj jestem zachwycony, jedna z najlepszych  płyt dla mnie.

 

 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 3.12.2021 o 12:43, Tommy66 napisał:

Nie , noo... Kind of Blue czy Sketches of Spain , jakieś winyle P.L Komedy to mialem na półce sporo wcześniej. Jednak przed tym Box'em nie mialem żadnej motywacji by brnąć w to głębiej. Motywacją było jak pisałem, wielokrotne wysłuchanie Dark Magus - dla mnie to jazz rock. Na własny użytek dodaję Hard , podobnie jak do ,,Starless and...''

Tzn. ja w ogóle pierwszą płytę jazzową kupiłem jeszcze w 6 klasie podstawówki, później słuchając głównie rocka miałem jakieś 2-3 płyty jazzowe na wypadek, jakby mnie naszła ochota: Miles Davis, no i Mahavishnu Orchestra - tę kapelę jazz-rockową słucham już chyba od prawie 30 lat. Po prostu 20 lat temu nastąpił u mnie taki radykalny zwrot w stronę jazzu. I to przez płytę jazz-rockową: Soft Machine "Third" :) U mnie po prostu zawsze (nawet, jako dzieciak) była jakaś sympatia w stronę jazzu, która w pewnym momencie eksplodowała.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Je też zaczynałem raczej od rocka progresywnego (ale chyba trochę później niż Koledzy) i zapalałem miłością do Pink Floyd (w sumie od płyty DSOtM, później Animals, the wall, WYWH i albumy live: w szczególności pulse). Później moje zainteresowanie prog rockiem się rozszerzało (Pink Floyd już chyba za bardzo osluchalem, teraz po odkryciu i pokochania Camel odkrywam VDGG) ale polubiłem też jazz (choć akurat do Milesa Davisa dopiero się przekonuje). Aktualnie bardzo lubię GoGo Penguin, Kamasi Washingtona, Sons of Kemet czy z polskich EABS, Błoto czy Jazzpospolita. To chyba dość częsty przypadek że ktoś z prog rocka skręca w stronę jazzu (lub odwrotnie)

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, dot198 napisał:

Je też zaczynałem raczej od rocka progresywnego (ale chyba trochę później niż Koledzy) i zapalałem miłością do Pink Floyd (w sumie od płyty DSOtM, później Animals, the wall, WYWH i albumy live: w szczególności pulse). Później moje zainteresowanie prog rockiem się rozszerzało (Pink Floyd już chyba za bardzo osluchalem, teraz po odkryciu i pokochania Camel odkrywam VDGG)

Chyba większość osób zaczynała słuchanie rocka progresywnego od Pink Floyd. U mnie po wielu latach eksplorowania tego nurtu wytworzyła się pierwsza trójka ulubionych grup: King Crimson, VDGG, Jethro Tull - i tylko tę ostatnią kapelę widziałem na żywo, ale za to dwa razy (w Warszawie: Colosseum i Sala Kongresowa). Nie wszystkie kapele prog-rockowe podchodziły pod mój gust, nie przepadałem za Yes czy Emerson, Lake And Palmer. Wolałem za to Gong i Franka Zappę. 

Edited by Bednaar
Link to comment
Share on other sites

@Tommy66 Przyznaję się, że pod koniec podstawówki trochę błądziłem muzycznie: jazz, Depeche Mode, Pet Shop Boys, The Cure - jak to czasem z dzieciakami bywa ;)

A Colosseum poznałem w liceum za sprawą audycji Tomasza Beksińskiego, jednak jakoś nie trafiło nigdy do końca w mój gust.

Obecnie jestem m.in. na takim etapie (zgodnie z tytułem wątku - bardzo motywująca muzyka):

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

Forum Audiofanatyk.pl

Forum audiofanatyk.pl to forum audio stworzone i prowadzone przez pasjonatów tematyki audiofilskiej. Prowadzone pod skrzydłami bloga, pozwala dzielić się opiniami i wrażeniami z odsłuchów, a także rozmawiać na tematy sprzętowe związane ze słuchawkami, kolumnami, wzmacniaczami i dowolnym innym sprzętem audio. 

×
×
  • Create New...