Jump to content

Konrad i Audio. Historia prawdziwa


Magnikus
 Share

Recommended Posts

Witam.

 

Jako że ostatnie miesiące spędziłem na pasożytowaniu na wiedzy i doświadczeniu ludzi, którzy na sprzęcie audio zęby zjedli, pragnąłbym podzielić się moją (względnie) krótką historią ze sprzętem audio. Z racji, że moja przygoda zaczęła się na Audiofanatyku, uznałem, że jest to odpowiednie miejsce na podzielenie się swoimi refleksjami.

 

10 lat używania dokanałowych Sennheiserów za 30-40 zł doprowadziło do tego, że wśród znajomych i rodziny, którzy do wszystkiego używali słuchawek od telefonu, byłem przez ten czas uważany za "tego co się zna". Któregoś pięknego dnia moja n-ta para Sennów dokonała swego żywota, tym razem jednak, zamiast iść do sklepu po n-tą+1 parę, stwierdziłem, że poczytam coś na ten temat, a nuż widelec jest jakiś "killer" w zakładanym przedziale cenowym (ok. 50 zł). Trafiłem na Audiofanatyka i listę Polecanych dokanałówek. Po zapoznaniu się z ową listą wybór padł na Brainwavz Delta. Jakiż był mój szok, kiedy zauważyłem sporą różnicę w jakości dźwięku (spodziewałem się różnic bardziej subtelnych) za jedyne 65 zł. Bardziej niż w celu jakiegoś konkretnego zakupu na Audiofanatyku zostałem z czystej przyjemności czytania recenzji o sprzęcie. No i zaczęło się...

 

Za którymś razem dojechałem do końca listy Polecanych i zobaczyłem dokanałówki za 500 zł. Pierwsza myśl: "Że co proszę?!". Przecież moje Delty grają tak, że już lepiej się nie da, że przecież tam nie ma już co poprawić, że dźwięk jest taki czysty, taki pełny. Duby smalone. Później – Polecane pełnowymiarowe – patrzę na ceny... ktoś chyba z konia spadł. Mając w głowie jakimi prawami rządzi się rynek pomyślałem o sprzętach typu Apple, Beats czyt. płacenie za markę. Jednak skrolluję listę i Beatsów tam nie widzę. Zagłębiam się w lekturę, zaczynam chodzić po forach. Czytam, czytam, czytam. Ludzie piszą, że "słuchawki za 300 zł i takie za 1000 zł (mówiąc skrótowo) dzieli przepaść". Patrzę na moje Delty i myślę o jakiej przepaści może być mowa, kiedy tu już nie ma miejsca na przepaście, przepaść to może być między słuchawkami z kiosku a moimi Deltami (ignorance is bliss). Nic to, czytamy dalej. Patrzę – Beyerdynamics DT-150, szpetne paskudztwo. Czytam – ludzie piszą, że szpetne ale nadrabiają jakością. Myślę sobie: "i to lubię, nie pakują kasy, żeby wyglądało, tylko żeby grało", całe życie idę tą ścieżką jeżeli chodzi o jakiekolwiek sprzęty i dumny jestem z tego.

 

W międzyczasie trafiłem na piosenkę Susanne Sundfor – Delirious. Zakochałem się. Na YT w kiepskiej jakości, szukam lepszej. Znalazłem – noo, teraz to brzmi jak trzeba. Moment refleksji – czy aby na pewno? Słuchawki mam the best of the best (ignorance is bliss) ale ludzie piszą, że integra to żal.pl. Zbiegiem okoliczności okazało się, że kumpel w pracy sprzedaje Audigy 2 ZS. 50 zł? Ok, czemu nie 50 zł nie majątek. Podłączam, 5 godzin pieprzę się ze sterownikami. Działa. Jest lepiej? Minimalnie ale jest. Skoro jest lepiej za 50 zł to co by było jakby było 500 zł?

Szukam opinii o DT150, mam słabość do kalek, brzydkich i grubych ludzi, co poradzę. Ludzie się rozpływają. Ok, każdy chwali to co ma. Hmm, koleś jednak pisze, że słuchał Tego, Tego, Tego i Tamtego i DT150 zjada tamte, generalnie droższe, słuchawki. O, a tutaj ktoś pisze, że te słuchawki to czyste "Mięcho", fajnie, lubię mięcho. Sprawdzam zagraniczne fora, ludzie się rozpływają, część narzeka na dużą ilość basu, która mimo wszystko nie przysłania zalet. Czytam.

 

(Miesiąc później)

Dalej czytam o DT150. Wracam z imprezy. Trochę przesadziłem. W głowie mam całą eskadrę helikopterów. Sprawdzam w telefonie stan konta. Stać mnie. Wchodzę do neta – zamawiam. Czekam na przesyłkę. Cieszę się jak dziecko, dawno się tak nie czułem. Już dla tego momentu oczekiwania – było warto! Moje wyobrażenie o słuchawkach urosło przez ten miesiąc do rangi mitycznego grala. Oczekuję, że mnie zmiażdży. Przyszła paczka.

 

Nie zmiażdżyło. Nic to! Ja się naczytałem, ja się teraz znam. Muszą się WYGRZAĆ. Zostawiam na noc włączone (cholera, niby słuchawki a słychać jakbym włączył głośniki). Idę do pracy. Idę spać. Mija te 40 godzin. A co jeśli się nie wygrzeją? Ludzie pisali, że to placebo. Wstaję, zakładam na głowę. Pierwsza myśl? Placebo my ass! Miażdżyć nie miażdży ale jest duuużo lepiej. Słucham wszystkiego po trochu – kurde, jest naprawde nieźle. W końcu przychodzi pora na Delirious. Ooo tak, tak mi rób Susanne. Granica znowu została przesunięta. Delty lądują w plecaku na miejskie wypady.

 

Nie przestaję czytać. Ludzie piszą, że Audigy 2 ZS to siano. Polecane wzmacniacze i karty dźwiękowe. Skrollu, skrollu. Aim SC808. Wow, czytając recenzję i później opinie ludzi mam wrażenie, że w tym niepozornym urządzonku kryje się rozkosz w najczystszej postaci. Czytam o innych sprzętach ale żaden opis nie urzeka mnie jak opis tego cuda. Tak samo było z DT150, taka miłość od pierwszego wejrzenia. Zamawiamy. A nie, jednak nie zamawiamy.. Nie ma. I nie to, że taniej nie ma. Nie ma w ogóle, trzeba czekać. Czekam. A jak czekam to co robię? Czytam. Tym razem o karcie. DAC, wzmacniacz, karta dźwiękowa, DIY, amplituner, dafuq, wzmacniacze operacyjne. Sporo tego. I wszystko rzekomo poprawia jakość dźwięku. Skoro poprawia to pytam się – gdzie jest granica, bo gdzieś musi być przecież.

 

Ok, nie jest źle, wiem już czym się różni DAC od wzmacniacza. Na Muzostajni czytam o DIYach. Ogólne wnioski – za niewiele kasy dostajesz dobry sprzęt. Lubię to. Czatuję na aukcjach, szperam po giełdach. W końcu za względnie niewielką kwotę nabywam klona Lehmanna (Przynajmniej tak było napisane w aukcji, bo aż tak się jeszcze nie znam, żeby zajrzeć do środka i stwierdzić, iż jest to topologia tranzystorowa żywcem przeniesiona z Lehmanna). Na szczęście narzeczona się nie zna kompletnie więc zasypuję ją holografią, transparentnością i separacją, licząc na namiastkę podziwu w jej oczach. Miast tego widzę iskierkę irytacji, że przecież remont przed nami a ja pieniądze trwonię. Ścieżka wojownika jest ścieżką samotną.

 

Przyszedł klon. Już się cieszę. Nigdy mnie nie jarały samochody, za to stosy sprzętu w sklepach audio jak najbardziej. Podłączam. Góra lepsza, dół gorszy, średnica cofnięta. Bilans? Cholera wie, niby na plus ale z dużą dozą niedosytu. Nic to! Czekamy na SC808.

 

W końcu jest. Montaż. Instalacja sterów. W głowie jedna myśl: "błagam, niech to gra tak jak mi się marzy!". Zaciśnięte kciuki, zaciśnięte zęby. Jedziemy.

...

Coś niesamowitego... Dźwięk się na mnie po prostu wylał. Siedziałem tak na podłodze wpatrzony w niebyt, nie mogąc wyjść z podziwu. Jak już z niego wyszedłem pomyślałem tylko "Dziękuję", kierując swoją wdzięczność do Stwórcy, za to że dał taką małą-wielką radość swojej owieczce. Dobra, ogarnij się Konrad. Jest rewelacyjnie. Bierzemy referencyjne piosenki, odsłuchujemy szczegółowo, żebyśmy podpieli klona i sprawdzili różnice. My, bo teraz to już z Absolutem się za odsłuchy bierzemy.

 

Klon podłączony i... no właśnie, tutaj zaszło dziwne zjawisko. Niby wszystko gra tak samo, niskie, średnie, wysokie, scena etc. Teoretycznie nic się nie zmieniło. Więc dlaczego gra inaczej? Placebo? Cholera, tym razem to możliwe, w końcu został podłączony WZMACNIACZ więc musi grać lepiej, tak? Lecę poprzednim torem SC808 DT150. Dalej jest rewelacyjnie, nic mi nie brakuje ale jednak po 5 minutach chcę podłączać klona. "Przemęczam" się jeszcze trochę, skacząc po różnych utworach, żeby wyłapać z czego wynikają te – niby – różnice. Podłączam klona. Skaczę po piosenkach, już bez referencyjnego pier***nia. W pewnym momencie dociera do mnie o co chodzi. Ciarki przechodzą po całym ciele. Piosenki, które już mi się przejadły, niegdyś katowane do upadłego, odzyskały dawny blask. Brzmią tak jak wtedy kiedy pierwszy raz się w nich zakochałem. Coś niesamowitego. Poczułem się jakby mi ubyło z 10 lat (młody jeszcze jestem, ale sentymentalny). Nic nie chcę zmieniać, nic nie chcę dodawać. Ja pierdziu! Nawet disco-polo na tym sprzęcie gra tak, że aż chce się słuchać. Znienawidzona techniawka? Fajnie. Popik z czołówek list? Selena Gomez rządzi! Magia w najczystszej postaci.

Ludzie (głównie fotografowie) mówią, że to nie sprzęt robi zdjęcia tylko fotograf. Ok, ale jak kupiłem kiedyś świetną manualną stałkę Pentaksa (niesamowity kontrast, bokeh miodzio) to co bym nie cyknął wychodziło piękne. Podobnie mam teraz z tym sprzętem – co bym nie puścił słucha się po prostu z przyjemnością. Przepraszam za wyrażenie ale w dupie mam w tym momencie parametry, niskie, wysokie, holografie i inne pierdy. Chcę słuchać muzyki bo brzmi ona tak fantastycznie, że koniecznym jest przesłuchać jej jak najwięcej. Dla podkreślenia tego zdania dodam, że od dobrych 2-3 lat nie szukałem nowej muzyki tylko cały czas manewrowałem między znanymi mi utworami/zespołami. Teraz przeżywam szał odkrywania. Chwilo trwaj.

 

(3 tygodnie później. Teraz.)

 

Ale jeśli może być lepiej to czemu by nie spróbować :)

 

Na celowniku obecnie jest OPA301b na bufor do Aima i do Lehmanna, zastanawiam się też nad 2x LME49990 na kanały. Odbuduję budżet po remoncie i próbujemy dalej, w głowie jednakowoż mając teksty z Muzostajni z działu Audiosceptycyzm (gorąco polecam! Ciekawie i życiowo napisane).

 

Pozdrawiam serdecznie

Konrad

 

*Powyższy tekst należy traktować z przymrużeniem oka (duuuh!).

 

PS Część techniczna, która była pisana na świeżo po zmianie sprzętu pojawi się wkrótce, co by było dla potomnych.

PS 2 Jakby ktoś miał jakiś pomysł na upgrade - będę wdzięczny.

Edited by Magnikus
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Witam Panie Konradzie,

Każdy człowiek ma inne preferencje i inaczej naturalnie wyglądały jego koleje dojścia do sprzętu, który jakkolwiek mu się podoba. Miło czytać, że mój skromny blog miał w Pana przygodzie audio swój udział.

Ze swojej strony jako wzmacniacze operacyjne dyskretne polecałbym przyjrzeć się też Bursonom Supreme Sound V5, zaś w zakresie słuchawek rozważyć Audeze LCD-2F jako ulepszenie ponad brzmieniem DT-150.

Link to comment
Share on other sites

Z racji na moje niewielkie doświadczenie poniższe "testy" traktować należy z większym dystansem aniżeli w przypadku testów osób bardziej doświadczonych.

 

Foobar – Audigy 2 ZS – DT150 (prosto z pudełka)

- wysokie lepsze niż wieść gminna niosła; nie kłują w uszy ale lekko drażnią przy przeciągniętych frazach

- niskie rozwleczone na całe pasmo niskości (?), bas nie wali punktowo tylko jest rozwałkowany (??), oprócz tego wchodzi mocno na wokal

- słaba separacja – wszystko zlewa się ze sobą (głównie przez w/w bas)

- trzaski na nagraniach zwracają na siebie uwagę

 

 

Foobar – Audigy 2 ZS – DT150 (po 30-40h wygrzewania)

- wysokie są dobre. Kropka. Jednak im wyższa częstotliwość tym bardziej spada jakość.

- dużo lepsza separacja instrumentów

- perkusja i gitary się mocno odmuliły, choć wciąż brakuje wykopu

- nie wiem jak to możliwe ale niektóre piosenki grają szybciej (np. Children of Bodom – In your face)

- czytając o tym, że słuchawki są wrażliwe na jakość nagrania myślałem, że chodzi o jakość samych plików. Dopiero tutaj zrozumiałem, że idzie bardziej o jakość tego co zostało zarejestrowane w studio. Płyty nagrane dobrze i czysto (Elvenking) pomimo 128kbps brzmią naprawdę dobrze, gdzie np. Słabo nagrane Moonsorrow pomimo 320kbps zlewa się sam ze sobą i strasznie muli. Dla większości jest to zapewne oczywiste – dla mnie nie było, więc o tym piszę – dobrze nagrana płyta będzie brzmiała lepiej nawet na YT niż źle nagrana płyta we Flacach.

 

Elektronika / Neo-folk

+ dobra separacja

+ czystość dźwięku

+ dobra przestrzeń

+ przyjemnie się słucha – tak po prostu

- bez je*nięcia

- na dłuższą metę brakuje przestrzeni

 

Melodic Death Metal

+ pięknie grające gitary (ja to nazywam "blasty" – czyli je*nięcie na gitarach)

+ dobra separacja

+ wokal ogólnie na plus

- wokal mimo, że dobry, za bardzo wysunięty do przodu – przysłania całą resztę

 

Black Metal

+ wokale, growl ma wykop (niestety tak jak wyżej przysłania resztę)

- całość zlana

- wychodzą niedociągnięcia nagrań (często spotykane w BM)

- ani to przestrzenne, ani to z wykopem, lekka analityczność słuchawek odarła BM z klimatu

 

Two Steppes From Hell

+ .....

- przytłumiony wokal (tzw. kocyk)

- bębny bez wykopu

- przestrzeń tak potrzebna, a tak nieobecna

- nie ma efektu wow – pieseł nie pocieszony

- przy większych głośnościach zamiast monumentalizmu pojawia się chaos

 

 

Foobar – Audigy 2 ZS – Klon Lehmanna (AD8599) – DT150

- wysokie bardziej wypchnięte do przodu, momentami aż za bardzo ale ogólnie góra na plus

- odmuliło niektóre piosenki

- bardziej punktowy bas, mniej rozlazły

- trudniejsze utwory z dużą ilością dźwięków trochę się poukładały

- ogólne rozjaśnienie całokształtu

- średnica się cofnęła – teoretycznie na plus bo była wypchnięta do przodu, jednak w praktyce uciekło gdzieś uczucie mocy, głównie na gitarach

- zastrzyk decybeli, który na niewiele się zdaje ponieważ przy wyższych głośnościach kontrola nad wszystkimi pasmami gdzieś ucieka

 

Foobar – AIM SC808 (LM49720 x2 + LM4562) – DT150

- separacja mooocno poprawiona

- przestrzeń poszerzona o całe hektary względem Audigy

- dynamika mocno się poprawiła

- bardziej punktowy bas

- można w punkt ocenić, w którym miejscu następuje zmiana tonacji (wcześniej było to bardziej na zasadzie "gdzieś tutaj")

- nie traci kontroli przy podkręcaniu potka

- w piosenkach, które znałem na pamięć pojawiły się nowe instrumenty (tego się nie spodziewałem)

- minusów w zasadzie brak (na siłę przyczepiłbym się do nieco chłodnego grania, ale może to być kwestia preferencji)

 

Foobar – AIM SC808 (LM49720 x2 + LM4562) – Klon Lehmanna (AD8599) – DT150

- jakby lepszy bas (niestety nie umiem skonkretyzować co konkretnie się poprawiło)

- lekkie ocieplenie

- dużo bardziej muzykalne aniżeli analityczne, jednak, co ważne, detale nigdzie nie pouciekały, po prostu nie jest to chirurgiczne krojenie skalpelem (bez klona miałem takie wrażenie)

- wykończenie górnych pasm się ładnie zaokrągliło (mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi bo nie umiem tego inaczej opisać)

- ogólnie klon dodał takiego jakby analogowego brzmienia

 

 

Foobar – AIM SC808 (LM49720 x2 + LM4562) – Klon Lehmanna (AD8599) – DT150

vs

Foobar – Audigy 2 ZS - DT150 (po 30-40h wygrzewania)

Elektronika / Neo-folk

+ rewelacyjna separacja

+ jest czyściej, kocyk zdjęty

+ jest duuużo szerzej i (tylko trochę) głębiej

+ I'm an Albatroz (Bass Boosted) po prostu wgniata, bas pod kontrolą i z takim wykopem, że aż strach

- wg mnie da się pogłębić jeszcze przestrzeń (brakuje tego zwłaszcza w spokojniejszych utworach)

 

Melodic Death Metal

+ bardzo dobrze wyrównane wszystkie pasma, nic się nie wychyla do przodu

+ bardzo angażujące granie

+/- osobiście życzyłbym sobie jednak, żeby średnica poszła minimalnie do przodu, żeby z gitar wyciągnąć więcej mięsa

 

Black Metal

+ dużo lepiej poukładane dźwięki, nie zlewa się wszystko tak jak wcześniej

+ dźwięk się odmulił

+ nie do końca wiem jak to możliwe ale niedoskonałości nagrań wyraźnie się pochowały przy czym detale "muzyczne" nigdzie nie pouciekały (może to kwestia ogólnego umuzykalnienia i po prostu nie zwraca się uwagi na pojedyncze dźwięki tylko na muzykę jako całość)

* mam wrażenie, że SC808 poukładało dźwięki, a klon dodał (analogowego?) klimatu, tak potrzebnego w BM

 

Two Steppes From Hell

+ ogólny zastrzyk mocy – jest bardziej monumentalnie

+ wokale wreszcie brzmią angażująco

+ dużo lepsza przestrzeń (jednak wciąż czegoś brakuje)

- wciąż mi za mało je*nięcia na bębnach (choć nie jestem bassolubem)

- mimo, że wszystko jest o klasę wyżej względem początkowego zestawienia to jednak efekt końcowy zmusza do szukania "czegoś więcej"

 

* Część SS (Super-Subiektywna)

Ogólnie na tym zestawie najlepiej mi brzmi muzyka w klimatach Mike Oldfield, Blackmore's Night, Qntal, soundtrack do Fairy Tail, "radiowy" popik – tutaj nic bym nie dodawał, nic bym nie odejmował.

 

** Część testowa robiona była głównie na FLACach, sporadycznie mp3 320kbps, w trybie ASIO, którego nie planuję używać z uwagi na ograniczenia z innymi multimediami

 

PS Mam świadomość chaotyczności powyższego tekstu ale nigdy wcześniej czegoś takiego nie pisałem, dlatego wszelkie uwagi pochwalne i krytyczne są jak najbardziej mile widziane. Osoby bardziej kulturalne ode mnie przepraszam za "je*nięcia" tu i ówdzie ale to jedyne słowo, które oddaje swoim charakterem semantyczną głębię... je*nięcia :)

PS 2 Panie Jakubie, Bursony będą, może za rok, może za dwa, ale sprawdzić na pewno sprawdzę. Co do LCD-2F, dwa dni przed Pana komentarzem czytałem ich recenzję i od razu pomyślałem, że są jak robione pode mnie, także cieszy mnie, że znalazłem potwierdzenie w Pana oczach (asekuracja - ludzka rzecz, czyż nie?)

 

Pozdrawiam

Konrad

Edited by Magnikus
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

W tej całej zabawie składania słuchawkowego toru jakby zapomniałem, że przecież na biurku stoją jeszcze głośniki. Niegdyś takie radosne same w sobie i dające tyle szczęścia ludziom dookoła, teraz przykurzone i niechciane. Ale sprzątać ze słuchawkami na głowie nie będę, więc przełączam system na tryb Speakers ustawiam playlistę i idę sprzątać... idę albo i nie idę. Objaśnić tu należy, że najzwyczajniej w świecie zapomniałem, że karta dźwiękowa ma taki sam wpływ na głośniki jak na słuchawki. Chciałem kupić słuchawki, a do niej dźwiękówkę, fakt, że głośniki na tym skorzystają umykał mi do momentu jak ten zestaw po prostu włączyłem. A jak się to sprawdziło?

Foobar ASIO - AIM SC808 (LM49720 x2 + LM4562) - 2x RCA Melodika - Microlab Solo 5c

Niesamowicie! To co ta karta robi z przestrzenią muzyczną sprawia, że człowiek odpływa. Nie wytrzymałem i zawołałem narzeczoną, bo musiałem się tym podzielić, mówię: "Patrz! Głośniki stoją tutaj, a słychać jakby perkusista grał tam gdzie telewizor, wokalistka jakby siedziała na komodzie, a chórki przyśpiewywały z kuchni. I nie używam w tym momencie metafor czy hiperboli. Tak namacalnego dźwięku i przestrzenności jeszcze nie słyszałem (jestem po przeprowadzce, więc może też po raz pierwszy ustawiłem te głośniki tak jak pismo nakazuje). W niektórych piosenkach jak wybrzmiewały talerze to miało się ochotę wyciągnąć po nie rękę i je złapać. Ale, żeby nie było trzeba wypunktować to i owo.

 

Na plus:

+ przestrzeń! Matkoboskoczęstochosko PRZESTRZEŃ

+ separacja dobra

+ wysokie (talerze, sopranowe chórki) po prostu piękne, czyściutkie, zaokrąglone

+ średnica, że się tak wyrażę, umiarkowanie dobrej jakości

 

Na minus:

- średnica wypchnięta za bardzo do przodu, czasami ma się wrażenie, że wokalista zaraz na ciebie wyskoczy, co ciekawe, słuchając żeńskiego wokalu nie przeszkadza to w ogóle (to tak pół-żartem, pół-serio)

- bas, niby jest, ale jakościowo nie powala, jest taki jakby rozwałkowany, nie jest tłusty, a bas powinien być tłusty, prawda? :)

 

PS Nie licząc przestrzeni to połączenie jednak odstaje od toru słuchawkowego.

Link to comment
Share on other sites

Bas powinien być Panie Konradzie głęboki i dobrze rozciągnięty, a przede wszystkim świetnie kontrolowany. Tłusty to raczej negatywne zjawisko i sugerujące zbytni nacisk np. na środkowy bas + ubytki w kontroli. Zależy naturalnie o jakich głośnikach i jakich przedziałach cenowych się mówi, w klasie budżetowej niespecjalnie miałbym jakieś większe oczekiwania :).

Link to comment
Share on other sites

Tutaj już dochodzimy do tego kto - jaką nomenklaturą operuje :). Głęboki i dobrze rozciągnięty - jak najbardziej, ale dla mnie jeśli bas nie jest "tłusty" to nie jest basem. Tłusty = mięsisty (wg mnie), a mięsisty = dobrze. Z racji, że do tej pory przerobiłem... jedną parę głośników, w moich "recenzjach" przez jakiś czas jeszcze nie będzie się pojawiała gwiazdeczka *Ocena w danej klasie urządzenia :).

Co do samych Microlabów - biorąc pod uwagę, że zapłaciłem za nie coś koło 350 zł (wtedy to był dla mnie majątek), to naprawdę kawał fajnego dźwięku. 

Edited by Magnikus
Link to comment
Share on other sites

Panowie, litości, ja mam rachunki do zapłacenia, a do Providentu nie po drodze :). 

Co do basu - nie jest to mój ulubiony zakres, teoretycznie wolę ładną górę, jednak podejrzewam, że moje niewytrenowane ucho jest po prostu bardziej podatne na dół niż górę. 

Co do tłustego basu - zamieniłem AD8599 na OPM401 w Lovely Cube i to jest właśnie pójście w stronę takiego tłustego, mięsistego basu. W niektórych utworach bębny zaczęły brzmieć wręcz monumentalnie. OPM zostaje tam gdzie siedzi. Na dniach sprawdzę jak się sprawdza 301/401 na AIMie (czekam na podstawki).

Zmieniając trochę temat - ostatnio mnie to mocno nurtuje - zakładając, że takie moje Lovely Cube dobrze napędza DT150, czy kupując jakiś rasowy wzmacniacz różnica jakości byłaby mocno zauważalna czy raczej śladowa? Czy rasowy wzmak (czyt. 2-3k zł) ma sens tylko przy rasowych słuchawkach (np. LCD2)?

Link to comment
Share on other sites

Sukcesywność i konsekwencja są kluczowe.

Zawsze jest jeszcze STAX, zwłaszcza starsze modele. Z tym że ponad LCD-2, w których również jest ładna, dochodzi większa jej ilość. 

Zależy jaki wzmacniacz, ale generalnie tak na ogół jest. Wzmacniacz to nie tylko tonalność, ale też określone parametry prądowe, dynamika, narzut własny na resztę toru. 

Link to comment
Share on other sites

Opampową żonglerkę mamy za sobą, poniżej wnioski (będę pisał tylko o tym czego jestem pewien, że słyszę. Podczas testów pojawiało się sporo niuansów, co do których nie jestem pewien czy faktycznie mają miejsce. Takie niuanse sobie daruję):

* w teście pojawiać się będzie OPA301b, OPM401 był testowany na tej samej zasadzie i nie zaobserwowałem między nimi żadnych różnic

 

1) AIM SC808 (2x49720 + 4562) + Lovely Cube (OPA301b [wcześniej AD8599])

- bas fantastycznie wybrzmiewa

- średnica bardziej dynamiczna

- góra bardziej rozdzielcza, sama tonalność niewiele się zmieniła, ale jest więcej szczegółów

* minusów nie zaobserwowano

 

2) AIM SC808 (2x49720 + OPA301b) + Lovely Cube (AD8599)

- śmieszna sprawa ale "j.w". Gdzieś tam wydawało mi się, że wyłapałem różnice ale po przełączeniu na pierwszą kombinację nie byłem przekonany. Tak więc powtarzam - jak wyżej

 

3) AIM SC808 (2xOPA301b + 4562) + Lovely Cube (OPA301b)

- wszystkiego jest więcej, szczegóły bombardują z każdej strony

- góra minimalnie ostrzejsza (preferencje?)

- średnica jest tak gęsta, że przy dwóch/trzech gitarach potrafi się zgubić dosyć mocno (albo wzmak niedomaga albo brakuje lepszego bufora, takie moje zdanie)

- dół miejscami dociążony, miejscami przeciążony

- przestrzeń gorsza niż na 2x49720

 

4) AIM SC808 (2xOPA301b + 4562) + Lovely Cube (AD8599)

- tutaj krótko - słuchałem tego mało ale mam nieodparte wrażenie, że AD8599 tłumiło wszystkie zmiany wprowadzane przez OPA na AIMie

 

5) AIM SC808 (2x49720 + OPA301b) + Lovely Cube (OPA301b)

- tu z kolei mam wrażenie, że nie otrzymujemy nic ponad to co daje jedno OPA301b. Nic nie tracimy, nic nie dostajemy, w skrócie - szkoda kasy.

 

Z bólem stwierdzam, że nie udało mi się sprawdzić połączenia 2xOPA301b + OPM401 - LC OPM401 - z uwagi na a) jestem lebioda, b) mam kopnięty ekstender. W każdym razie po podłączeniu do LC przez ekstender poszedł mi dymek (tu wielkie DZIĘKUJĘ za poradnik i punkt "trzymaj palec na wyłączniku i jakby coś było nie tak od razu wyłączaj", gdyby nie to pewno nie miałbym wzmaka). 

 

Pierwszą kombinację uważam za najbardziej udaną i taka zostaje na stałe. OPA mógłby też siedzieć na buforze AIMa ale w Lovely Cube jest poręczniej.

 

Edit:

Jak to jednak mówią: "Potrzeba matką wynalazków", "Dla chcącego nic trudnego" itd.

Udało się stworzyć kombo sponsorowane przez Audiofeel Oksang®

 

6) AIM SC808 (2x OPM401b + OPA301b) + Lovely Cube (OPA301b)

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się niespodzianek, zwłaszcza pozytywnych, głównie ze względu na to, że OPA jako kości kanałowe się średnio sprawdziły. A tu jednak niespodzianka, i to jaka. Żeby opisać jak to gra należałoby wziąć wszystkie plusy z powyższych kombinacji i wywalić wszystkie minusy z tychże. Detale z kości kanałowych jak pisałem - walą szczegółami, różnica nastąpiła taka, że teraz 301 trzyma je za mordę i nie pozwala za bardzo figlować. O ile w kwestii basu nie zauważyłem większych różnic, o tyle przestrzenność jest na poziomie 49720, i piękny krok naprzód nastąpił w górze. W miejscach, w których wcześniej nawet na preferowanym zestawie z 49720 zdarzały się minimalne potknięcia, teraz jest ładnie zaokrąglona góra. Co ważne - jest równo, zarówno ilościowo jak i jakościowo. Wcześniej średnica była minimalnie z przodu, teraz się wyrównało. Nie żeby było tutaj nie wiadomo co do równania, ale jednak. Miłym zaskoczeniem jest, że wszelkie trzaski i piski (czyt. błędy w nagraniu), owszem słychać lepiej, ale nie na tyle, żeby miało to zepsuć odsłuch, a czego się obawiałem.

Pomimo tego jak się rozpływam nad tą kombinacją, warto zaznaczyć, że nie jest to skok do przodu względem 49720+4562, jest to kroczek. Jest lepiej, zauważalnie lepiej, ale mógłbym bez tego żyć, a biorąc pod uwagę, że ten kroczek kosztuje blisko 400 zł, trzeba się nad tym mocniej zastanowić. No i aplikacja OPA też pozostawia wiele do życzenia, także zastanowić się trzeba podwójnie :).

 

Wymyśliłem też sobie taki "dynks", który widziałem gdzieś na forum. Mianowicie punktowa skala skoków jakości przy przesiadce na nowy sprzęt. Jak wszystko co tu piszę - z przymrużeniem oka.

DT150 + Audigy 2 ZS  >>9>> +SC808 (49720+4562) >>3>> +Lovely Cube (8599) >>2>> Lovely Cube (+OPA301) >>1.5>> SC808 (+OPM401+OPA301)

IMG_1676.JPG

IMG_1678.JPG

Edited by Magnikus
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

23 hours ago, Magnikus said:

* w teście pojawiać się będzie OPA301b, OPM401 był testowany na tej samej zasadzie i nie zaobserwowałem między nimi żadnych różnic

 

coś więcej w tym temacie poproszę,
czyli OPA301 vs OPM401

23 hours ago, Magnikus said:

3) AIM SC808 (2xOPA301b + 4562) + Lovely Cube (OPA301b)

- wszystkiego jest więcej, szczegóły bombardują z każdej strony

- góra minimalnie ostrzejsza (preferencje?)

- średnica jest tak gęsta, że przy dwóch/trzech gitarach potrafi się zgubić dosyć mocno (albo wzmak niedomaga albo brakuje lepszego bufora, takie moje zdanie)

-

wina raczej wzmaka, ja teraz mam Burson Lykan - różnica o klasę w górę w stosunku do Lovely Cube i tym podobne klony
(osobiście polecam pozbyć się LC i zakupić Burson Lykan)

 

23 hours ago, Magnikus said:

Z bólem stwierdzam, że nie udało mi się sprawdzić połączenia 2xOPA301b + OPM401 - LC OPM401 - z uwagi na a) jestem lebioda, b) mam kopnięty ekstender. W każdym razie po podłączeniu do LC przez ekstender poszedł mi dymek (tu wielkie DZIĘKUJĘ za poradnik i punkt "trzymaj palec na wyłączniku i jakby coś było nie tak od razu wyłączaj", gdyby nie to pewno nie miałbym wzmaka). 

ciekawe... więcej szczegółów proszę,
a za poradę nie ma sprawy... niejeden OPA już spaliłem :-)

 

ps
swoją drogą dotarła do mnie niepotwierdzona informacja, że już niedługo OPA301 zmieni nazwę na OPM301

Edited by Blondie
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

22 hours ago, Blondie said:

coś więcej w tym temacie poproszę,
czyli OPA301 vs OPM401

Wedle życzenia, OPA301 vs OPM401

2xOPA301 + 4562 vs 2xOPM401 + 4562 (prosto z dziury)

- niespodzianka - OPM się wzbudza! Co ciekawe, OPM na kanałach słuchałem przez kilka godzin z 301 na buforze i nie było śladu wzbudzania, natomiast z 4562 co parę/-naście sekund słychać drobne cyknięcia. Myślałem, że źle zaaplikowałem ale niestety nie.

- detalicznie, scenicznie, sopranowo, średnicowo - przykro mi, nie słyszę różnic. Coś tam słyszę ale tak jak wcześniej pisałem, nie jestem w stanie dokładnie określić, więc placebo wykluczyć nie mogę. Tak czy inaczej, (ewentualne) różnice są tak marginalne, że ciężko o nich myśleć, a co dopiero pisać.

- bas - OPA301 jest lepszy, jakiś taki bardziej soczysty, ilościowo bez różnicy

- mam wrażenie, że OPA301 jest szybszy ale tutaj proszę mnie nie cytować

 

2x49720 + OPA301 vs 2x49720 + OPM401

- ani śladu wzbudzania

- szybkość, detaliczność, sceniczność, soprany, średnica - "przykro mi nie słyszę różnic"

- bas - j.w. OPA301 minimalnie lepszy, ilościowo bez różnicy

 

* Różnic jest więcej, czuję to w kościach, ale chyba po prostu mam za słaby słuch i za mało czuły sprzęt, plus - za małe doświadczenie

 

22 hours ago, Blondie said:

wina raczej wzmaka, ja teraz mam Burson Lykan - różnica o klasę w górę w stosunku do Lovely Cube i tym podobne klony
(osobiście polecam pozbyć się LC i zakupić Burson Lykan)

Pozbędę się LC, to na pewno, na razie go trzymam bo potencjometr to świetna sprawa, ale jakościowo to w zasadzie OPA301 na buforze załatwia całą robotę.

 

22 hours ago, Blondie said:

ciekawe... więcej szczegółów proszę,

Kupiłem ekstender w Audeosie. Przyszł był. Patrzę na wcięcia w podstawkach DIP. Podłączam OPA301 na bufor do AIMa. Nie ma dźwięku... Kopnięty wzmacniacz? Sprawdzam przez podstawki, działa. Sprawdzam przez ekstender w LC bo tam się łatwiej aplikuje. Poszedł dymek. Wyłączam. Sprawdzam, czy wzmacniacze (301 i LC) się nie zjarały. Wszystko chodzi. Dwa dni później stwierdziłem, że sprawdzę inną aplikację OPA w ekstenderze (co było czystym debilizmem z mojej strony). Ta sama historia - dymek - POWER OFF. Pierdziele, więcej nie kombinuję.

 

PS. OPA/OPM lecą na sprzedaż. Stwierdziłem, że wolę odłożyć więcej kasy i czuć zmiany bardziej "skokowe", aniżeli "kroczkowe" :). O ile zabawa z opampami - fajna sprawa, o tyle za dużo w tym wszystkim "zastanawiania się", człowiek trochę głupieje dumając nad tym "czy słyszy". Może z czasem mi się odwidzi :). 

Link to comment
Share on other sites

On 22.01.2016, 19:32:27, Magnikus said:

Kupiłem ekstender w Audeosie. Przyszł był. Patrzę na wcięcia w podstawkach DIP. Podłączam OPA301 na bufor do AIMa. Nie ma dźwięku... Kopnięty wzmacniacz? Sprawdzam przez podstawki, działa. Sprawdzam przez ekstender w LC bo tam się łatwiej aplikuje. Poszedł dymek. Wyłączam. Sprawdzam, czy wzmacniacze (301 i LC) się nie zjarały. Wszystko chodzi. Dwa dni później stwierdziłem, że sprawdzę inną aplikację OPA w ekstenderze (co było czystym debilizmem z mojej strony). Ta sama historia - dymek - POWER OFF. Pierdziele, więcej nie kombinuję.

Po krótkim mailingu z Panem Maciejem sprawa się wyklarowała. Odpowiedź (A) jestem lebioda. Ekstender, innymi słowy - działa.

Link to comment
Share on other sites

Podczas aplikacji zwracałem uwagę na oznaczenia na spodzie podstawki i wcięcia, co się okazało, nie ma żadnego znaczenia. Więc w skrócie, obróciłem ekstender przez co pin 1 z OPA wylądował na miejscu pinu nr 5. #shame_is_real :) 

Edited by Magnikus
Link to comment
Share on other sites

Wkładałem odwrotnie bo patrzyłem na "ósemkę", a że z jednej strony "ósemka" była pod pinem nr 1, a z drugiej pod pinem nr 5 to wyszło jak wyszło :S.

Śmieszna sprawa ale ostatecznie nie spaliłem nic. Dymek poszedł ale ciężko mi było zlokalizować skąd dokładnie, gdzieś z okolic grupy kondensatorów. W każdym razie, wszystkie powyższe testy były robione po "puszczeniu dymka" więc coś by chyba wylazło po drodze przez te -naście godzin odsłuchów. Czy się mylę i albo OPA albo wzmacniacz zdechnie w trybie przyśpieszonym?

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

<werble proszę>

HiFiMan HE-500 przyszedły (bo z daleka a kurierowi się nie śpieszyło)! 

Pierwsze wrażenia:

Po przesiadce z DT150 ciasna kawalerka wypełniona gratami po sufit zamieniła się w schludnie urządzone 30m2 jak z żurnala. Myślę, że dopiero teraz mogę mówić, że słyszę "scenę". Wszystko nabrało takiego napowietrzenia i lekkości, że czuję się jakbym był już na emeryturze, z odchowanymi, szczęśliwymi dziećmi i żoną u boku. Ta lekkość jest magiczna. Jest dużo mniej angażująco niż z DT150. Początkowo poczytałem to za wadę ale zmiana repertuaru na bardziej stonowany pokazała wyższość HE-500. Nie powiem, brakuje mi tego powera z DT ale z drugiej strony z nimi nie dało się osiągnąć takiej urzekającej efemeryczności. To co się dzieje od 2:45 w tym utworze https://www.youtube.com/watch?v=nncudPPbjlY pokazało mi najmocniejszą (póki co) stronę HE-500 - góra. Piknie to gra. Aż z ciekawości wziąłem "referencyjny checker góry" - Blackmore's Night - Ghost of a Rose i tu Pany zaszły czary. Do tej pory na każdym zestawie eSki były bardziej lub mniej syczące, a tutaj proszę, góra niby wypchnięta do przodu a nie syczy w ogóle. W zasadzie to względem DT150 poprawiło się wszystko... oprócz... najważniejszego dla mnie je*nięcia QQ. Niestety ale gitary mocno straciły na masie, a bębny, choć bardziej rozdzielcze, szczegółowe, odseparowane, również nie mają tej mocy. Pozostaje mieć nadzieję, że wymiana wzmacniacza przyniesie spodziewaną poprawę (powiedzcie, że przyniesie :(), bo przy metalowych galopadach i potencjometrze na 12'o'clock gubiliśmy się, oj gubiliśmy.

Więcej info jak będę mógł bardziej poszaleć z potencjometrem, bo ciekną te słuchy szatańsko. I szkoda, że tyle ważą cholery (po pierwszej godzinie musiałem ściągnąć i rozruszać kark) bo gdyby nie to, człowiek mógłby naprawdę odpłynąć. 

https://www.youtube.com/watch?v=3Wqzh1GL71Q - do takich piosenek mi te słuchawki leżą wybornie, aż ma się ochotę wyciągnąć ręce, żeby objąć wokalistkę :). Ogólnie wokale są ferpekcyjnie mięciutkie.

PS Zakładam wątek w Co Kupić jakby jakaś duszyczka chciała pomóc :)

Edited by Magnikus
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Po dłuższym osłuchaniu się z HE-500 stwierdzam co następuje:

SC808 (2x 49720 + 1x LM4562) - Lovely Cube (AD8599) - HE-500 (welury)

- góra jest fantastyczna - detaliczna, wygładzona w przyjemny sposób, nie jest odchudzona, nie udało mi się jeszcze znaleźć utworu, w którym by zasyczała czy zakłuła

- średnica - wokale wysunięte do przodu, gitary względem nich trochę schowane, w zależności od materiału może to być wadą (metal), może być zaletą (folk). Osobiście brakuje mi tu trochę zagęszczenia, które się traci kosztem powietrza. I tu znowu: w metalu trochę smuteczek, w folku, elektronice, symfonice - zdecydowanie na plus

- dół - tutaj sporo się zmieniło jak się trochę osłuchałem. Początkowo bardzo brakowało mi ataku w tym zakresie, ale jak przyzwyczaiłem się do sposobu prezentacji zacząłem bardziej doceniać niższe zakresy. W porównaniu do DT150 dół jest bardziej rozciągnięty, wybrzmiewa dłużej. Żeby zobrazować jak to słyszę - DT atakuje z mocą 5pkt w sposób 0-0-5-0-0, natomiast HE ten sam dźwięk atakuje z mocą 6pkt w sposób 1-1-2-1-1. Przy czym zaznaczam, że nie ma mowy o wchodzeniu na inne zakresy

- scena - na scenie się nie znam, przyznaję się bez bicia, ale w stosunku do DT słychać ewidentnie spory krok w stronę prezentacji "warstwowej", "głośnikowej". Powietrze między instrumentami sprawia, że po powrocie na DT ma się wrażenie zlepienia dźwięków w tych drugich

Ogólne wrażenia - dzięki tej lekkości i napowietrzeniu łatwiej się zrelaksować niż w przypadku DT, które będąc na głowie jakby krzyczą "słuchaj mnie!". HE podchodzą do tematu inaczej, pozwalają użytkownikowi zdecydować kiedy chce się zaangażować, a kiedy coś po prostu ma lecieć w tle i sprawiać przyjemność. Jest bardziej rozdzielczo niż przy DT, (znowu) pojawiły się nowe instrumenty w znanych utworach, a czego się kompletnie nie spodziewałem. 

Słuchawki są ciężkie. Uszy się nie męczą ale kark, po ciężkim dniu w pracy mówi "proszę, nie dzisiaj...". Jak się weźmie głowę do dołu to słuchawki próbują spaść, ale mój egzemplarz ma ok 2-3 lata więc może to kwestia zużycia. Oryginalny kabel, wbrew wielu opiniom nie mikrofonuje. Mam drugi, w oplocie, i nie słyszę kompletnie żadnej różnicy kiedy gra muzyka, nawet bardzo cicho, kiedy nie gra coś tam czasem się pojawia, ale naprawdę nie wiem o co to larum. Edit: ok, jak się puknie w kabel tuż przy padach trochę słychać ale przy potencjometrze "na dziewiątej" albo ciszej.

Z "dziurki" SC808 już gra bardzo przyjemnie ale z brakami w dociążeniu, masie, basie itd. Podłączenie Lovely Cube daje wyraźną poprawę w/w, wymiana buforu na AIMie na OPM401 również. A, co do OPM401 - na HE-500 wyraźnie da się zauważyć różnicę w stosunku do OPA301. 401 jest mocniejszy. Jak testowałem oba na wysokich głośnościach 401 gubił się tak ze 2-3 "potencjonogodziny" później. Najlepsze efekty odnotowałem przy 301 na kanałach i 401 na buforze w AIMie i w LC. Przy takiej kombinacji poprawiało się wszystko, oprócz sceny, na którą jestem z deczka głuchy. Niestety nie będzie oddzielnego testu z tą majestatyczną kombinacją z tego względu, że 3 kości sprzedałem. Zostawiłem sobie tylko OPM401 (konkretnie ten, z którym miałem incydent w Lovely Cube). Dlaczego? Artefakty elektryczne. Kiepski prąd w gniazdku, z którego jestem zmuszony korzystać, konieczność wyboru albo karty graficznej albo opków (jeden ze slotów w płycie głównej miał lekkie przebitki, niestety ten do którego musiałby być podłączony AIM). Na dodatek elektrostatyczne otoczenie, które cholera wie skąd się wzięło i dokąd zmierza. Tak więc teraz mam zestaw startowy, z osłonką. Smutno mi z tego powodu niezmiernie ale 1) te artefakty potrafiły być naprawdę wkurzające, po 2) żadna to przyjemność słuchać muzyki jak się człowiek stresuje, że coś mu w kompie zaraz pierdyknie.

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

Forum Audiofanatyk.pl

Forum audiofanatyk.pl to forum audio stworzone i prowadzone przez pasjonatów tematyki audiofilskiej. Prowadzone pod skrzydłami bloga, pozwala dzielić się opiniami i wrażeniami z odsłuchów, a także rozmawiać na tematy sprzętowe związane ze słuchawkami, kolumnami, wzmacniaczami i dowolnym innym sprzętem audio. 

×
×
  • Create New...