Jump to content

myk

Użytkownik
  • Content Count

    10
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

About myk

  • Rank
    Początkujący

Recent Profile Visitors

37 profile views
  1. Teraz ja pozwolę sobie wyrazić opinię porównawczą, bo jestem po odsłuchaniu albumu z Tidala w jakości master (MQA). Jest to moja własna opinia. Już na samym początku dźwięk wydawał mi się klarowniejszy, bardziej przejrzysty. Miał łagodną, niezaostrzoną dynamikę, fajnie się słuchało tych utworów. Miałem wrażenie, jakby dźwięk pływał i odbijał się w przestrzeni, czasami dało się zauważyć efekt "echa". Momentami dźwięk był też nieco wyraźniejszy niż na płycie CD no i niektóre szczegóły były podkreślone, ale w bardzo łagodny sposób. Ogólnie dźwięk miał dynamikę i nie brzmiał agresywnie. Nie miałem żadnej z piosenek w formacie DSD z albumu w jakości master na Tidalu, ale porównałem z plikiem, jaki posiadam na pendrive. Różnica była wyraźnie przeze mnie dostrzeżona już od pierwszych dźwięków. Dźwięk zapisany w formacie DSD był znacznie bardziej głośniejszy oraz wyraźniejszy. Tutaj dynamika także była bardzo wysoka, ale słuchacz nie miał już takiego wrażenia, że odpływa razem z muzyką i unosi się z nią jakby "na falach" - bo takie odnosiłem wrażenie słuchając MQA. Tutaj - W DSD - szczegóły są bardziej podkreślone, głośniejsze. Niemniej nie jestem w stanie ocenić tego, który dźwięk jest- moim zdaniem - lepszy. Podoba mi się zarówno łagodny, klarowny MQA, jak i ostry, nieco agresywny, głośniejszy i wyraźniejszy DSD. Cieszę się, że miałem w końcu okazję porównać DSD i MQA w pełnej okazałości na piosenkach jednego zespołu. Pablo650 miał rację, oba formaty posiadają wiele zalet i dźwięk piosenki zapisanej zarówno w jednym formacie, jak i w drugim - bardzo mi się podoba. Nie jestem w stanie na tą chwilę zdecydować w co ostatecznie pójdę fizycznie (czy w MQA-CD czy w SACD z formatem DSD). Wiem jedno - na pewno będę słuchać piosenek w obu formatach (jak nie na fizycznych nośnikach, to streamingowo), bo oba są dla mnie bardzo interesujące. Dzięki wielkie wszystkim za porady i dyskusję jeśli macie jeszcze jakieś uwagi co do tych formatów, wskazówki lub chcielibyście mi w czymś doradzić - śmiało piszcie Odsłuch odsłuchem - rzecz najważniejsza, ale to dzięki Wam znowu się czegoś ciekawego dowiedziałem na temat tych dwóch formatów. Tak jak już wielokrotnie wspomniałem, jestem żółtodziobem w tym temacie :P
  2. A jednak się myliłem - teraz sprawdziłem i jest jeden album studyjny Queen w jakości master, czyli coś się zmieniło, bo jakiś czas temu nie był dostępny. Teraz będę miał okazję posłuchać w MQA
  3. Ja właśnie też. Dziwne, że ukazały się płyty MQA Queen, a na Tidalu w jakości master jak na razie nie jest dostępny żaden album studyjny. Chyba tylko jest jeden koncertowy i jeden kompilacyjny i to ze sesji studyjnych, a nie składanka typu Greatest Hits. Szkoda..
  4. W sumie nie wiem czemu pisałem tak jakby to była tajemnica chodzi o Queen. Jeśli ktoś się kiedykolwiek zainteresował jak to wyglądało z nagraniami tego zespołu, to wie, że od początku były one nagrywane w fatalnej jakości (gdzieś przeczytałem, że był to mastering "Wall Of Sound" który psuł ponoć esencję nagrań). Europejskie remastery z 2011 to temat kontrowersyjny, dla mnie i wielu innych użytkowników są zbyt skompresowane, niby głośniejsze od starszych wydań, ale jednak brakuje im życia i aż słychać zbyt "scyfryzowany" dźwięk... MQA-CD ratuje jakość (mimo, że to też remaster) a DSD też. Wiadomo - na cuda nie liczę, ale na japońskich płytach dźwięk jest zawsze trochę lepszy. Na forum inni też polecali SACD. Jeśli chodzi o wydania MQA płyt tego zespołu - to do nich raczej na innych forach nikt się nie odniósł. Mam album "News Of The World" na MQA-CD i słyszę znacznie lepszą jakość dźwięku niż na pierwszym tłoczeniu CD tego albumu (z 1986 r.) i o NIEBO lepszą od europejskiego remasteru (mimo, że nie posiadam dekodera MQA). Nie mam pewności, czy SACD z formatem DSD nie brzmiałoby jednak lepiej w przypadku tego zespołu, niż nagrania MQA. Całkiem możliwe, że MQA brzmi świetnie na nowszych utworach, a nie starszych nagraniach, które jakościowo wypadały niegdyś fatalnie. Myślę też, że to też kwestia indywidualnego słuchu, ktoś może woleć słuchać w MQA, a komuś innemu mogą podobać się wydania w formacie DSD na SACD. Dzięki za radę. Właśnie dla mnie zakup płyty co jakiś czas też nie byłby problemem. Nie mówię, że chcę stworzyć sobie wypasioną kolekcję płyt SACD (mając do dyspozycji Tidala), ale na pewno byłoby fajnie sobie co jakiś czas skompletować dyskografię Queen i ewentualnie pojedyncze albumy innych wykonawców, których lubię słuchać, a co do reszty można wykorzystać Tidala. Tylko stanąłem przed dylematem: MQA (UHQCD) czy DSD (SACD). Za duży ten wybór ale nie mówię, że to złe, bo dzięki temu możemy słuchać utworów w różnej jakości i nie jest nudno.
  5. Pablo650 ogromne wielkie dzięki! Super, że masz porównanie i jesteś w stanie coś więcej powiedzieć na ten temat i napisać zalety zarówno MQA, jak i DSD. Jeśli chodzi o DSD to zdobyłem na chwilę plik o rozszerzeniu dff który jest rozszerzeniem formatu DSD, nagrałem na pendrive, odtworzyłem na moim amplitunerze i wtedy mogłem usłyszeć jak brzmi plik zapisany w DSD. Muzyka wywarła na mnie spore wrażenie, tym bardziej - jak już wcześniej wspomniałem, europejskie remastery brzmiały fatalnie, a pierwsze tłoczenia płyt AAD całkiem całkiem, ale nadal ta jakość dźwięku nie była jakoś powalająca jak na sławny zespół, którego było stać na nagranie albumów w lepszej jakości. Niemniej japońskie remastery albumów (płyty SACD na których dźwięk zakodowany jest w DSD) poprawiają znacznie jakość dźwięku, ujawniając szczegóły, których wcześniej nie słyszałem w piosenkach lub które były słabo słyszalne. Natomiast co do MQA to tak jak już wielokrotnie wcześniej wspomniałem - dźwięk płyty UHQCD z MQA odtwarzanej na zwykłej starej wieży, discmanie czy Blu-Rayu był zdecydowanie lepszy od zwykłej CD (mimo braku dekodera MQA). A że Tidal jeszcze nie oferuje albumów studyjnych mojego zespołu w jakości master, to nie mam na razie porównania - posiadam tylko płytę MQA-CD którą mogę odtwarzać na każdym urządzeniu audio. Napisałeś konkretne porównanie tych dwóch formatów o które mi chodziło i przedstawiłeś zalety każdego z formatów. Jeśli miałoby się olbrzymi budżet, to można byłoby zainwestować zarówno w dekoder MQA i niektóre takie płyty oraz odwtarzacz SACD i w płyty SACD single layer z formatem DSD. Teraz widzę, że na każdym z tych formatów dźwięk może brzmieć inaczej. Kiedyś przeczytałem na jednej stronie o MQA, coś w stylu, że "MQA pozwala odtworzyć wszystkie możliwości płyty SACD (czyli tym samym możliwości DSD) bez potrzebnego odtwarzacza SACD. Wystarczy odpowiedni dekoder i można usłyszeć to co na DSD". Prawdopodobnie jest to bzdura, bo z tego co napisałeś: Zatem już teraz wiem pewnie, że dźwięk w formacie DSD i MQA może brzmieć inaczej. Z jednej strony jestem ogromnie wdzięczny za ocenienie każdego z tych formatów, tego jak brzmią, ale z drugiej strony wcale nie będzie dawać mi to spokoju, bo teraz wiem, że jeden format może mieć zalety tam, gdzie drugiemu formatowi może ich brakować i odwrotnie - czyli każdy z nich to zupełnie coś innego. W sumie ciężko będzie podjąć mi na tą chwilę decyzję w co iść konkretnie, tym bardziej, że napisałeś - trzeba grać wszystkie formaty. Tyle, że to faktycznie kosztuje, zwłaszcza, jeśli chce się uzbierać kolekcję płyt - przynajmniej jedną, jeśli w przypadku innych zespołów, zdecyduje się na streaming.
  6. No racja, szkoda tylko, że Tidal nie posiada tego albumu w jakości master, jaki mam na MQA CD bo wtedy bym usłyszał różnicę między DSD a MQA na tej samej piosence i bez problemu sam bym ocenił. No ale albumy innych wykonawców na Tidalu w jakości master są dostępne, więc możliwe, że i ten co posiadam na płycie UHQCD brzmi podobnie po przetworzeniu dźwięku przez dekoder MQA.
  7. Dzięki za odpowiedź i informacje. Znowu wiem coś więcej, mimo wszystko nie przypuszczałem, że MQA może brzmieć lepiej od wysokiej jakości pliku FLAC. Super, dzięki Palpatine^^ używam systemu domowego. DSD jest dedykowane mojemu sprzętowi (w końcu pisze też na nim DSD jakby nie było). Chyba też dostrzegłem różnicę w odsłuchu w tym salonie (gdy przypominam sobie odtworzenie płyty MQA z zewnętrznym DAC (zakładając, że dekoder ten obsługiwał MQA) - tak jak już wspomniałem - dźwięk był jakby zaokrąglony, pełniejszy, dało się usłyszeć delikatne echo. W DSD na moim amplitunerze - w mojej opinii - dźwięk miał większą przestrzeń i wydawał się być dokładniejszy i wyraźniejszy, z większymi szczegółami od MQA odtworzonego w salonie. Dzięki za poprawienie Daviox. Tak jak już wspomniałem, nie znam się za bardzo na tym, ale człowiek uczy się całe życie Nie zauważyłem, aby zespół sprzedawał cyfrowe pliki (albumy w wersji cyfrowej) w wysokiej rozdzielczości, ale w sumie też muszę przyznać, że nie szukałem ich, bo tak jak już wspomniałem - lubię mieć krążek fizycznie w dłoni. 24/48 i 24/96 oferuje MQA CD - tylko nie wiem jaka wartość odtwarza się przy pomocy dekodera MQA, a jaka bez niego. Wiem tylko tyle, że normalne CD to 16/44.1, nie jestem pewien czy UHQCD (Ultimate High Quality CD) nie przyjmuje wartości 24/48, bo rozumiem, że przy dekoderze MQA dodatkowo przetwarza warstwę z 24/96 albo odwrotnie.. niestety nie znam się na tym. Wiem tylko tyle, że żeby taką płytę odczytać całą, potrzebny jest dekoder MQA (zresztą podobnie jak przez streaming, aby otrzymać jakość master na różnych urządzeniach to potrzebny jest podłączony dodatkowy dekoder z tego co się orientuje, choć nie w każdym przypadku, bo Tidal np. umożliwia odtworzenie jakości master na komputerze bez dodatkowo podłączonego dekodera..... oj tak, temat tych plików mocno wciąga
  8. Tak właśnie podejrzewałem, że MQA jest gorszy od DSD. Faktycznie można wydać te kilka złotych i się przekonać jak coś. Dzięki też za link, ale już prędzej czytałem ten temat o MQA na tamtym forum. Też mi się wydaje, że różnica jest ale nie musi ona zaraz powodować jakiegoś wielkiego WOW. Nim kupiłem swój amplituner i głośniki, miałem możliwość odsłuchu w salonie muzycznym różnych płyt. Wziąłem ze sobą też tą swoją MQA na UHQCD. Gościu wydawał się być obeznany w temacie różnych sprzętów muzycznych, ale był zdziwiony gdy zobaczył tą płytę... na początku kłócił się ze mną, że ta płyta nie może zostać odtworzona na zwykłych odtwarzaczach, musiałem tłumaczyć, że to nie płyta single layer SACD, tylko taka, którą można odtworzyć na zwykłych odtwarzaczach, a żeby uzyskać jej pełen potencjał, trzeba mieć dekoder MQA... powiedział, że w to wątpi, ale udało mi się go namówić, aby przyniósł jakikolwiek zewnętrzny DAC. Kiedy przyniósł i go podłączył do amplitunera to ustawił częstotliwość na 44 Hz, twierdził, że więcej nie można. Mniejsza z tym - była ze mną na odsłuchu osoba, która jest muzykiem i po odtworzeniu płyty MQA z podłączonym DAC - już słyszała różnicę. Niestety z uwagi na zbyt niską częstotliwość i upartość fachowca, nie mogłem usłyszeć pełnego potencjału płyty, ale wydawało mi się, że dźwięk jest trochę pełniejszy, ma trochę jakby lekkie echo... natomiast nie wiem, czy o to chodziło, myślę, że nie bo DAC był ustawiony na wspomnianą częstotliwość, ja nie miałem już siły prosić tej osoby o nic więcej. Facet był obeznany w sprzętach muzycznych, amplitunerach i głośnikach, ale niestety co do MQA miał małe pojęcie lub nie miał go wcale - poza tym, że coś takiego istnieje i koniec kropka. Zresztą była to osoba starszej już daty. Niemniej delikatną różnicę w odtwarzanym dźwięku nie tylko ja usłyszałem, ale też osoba która mi towarzyszyła. Mieliśmy porównanie, gdyż wcześniej słuchaliśmy piosenki z tej płyty bez DACa, ze zwykłego odtwarzacza. Nie wspomniałem o tym prędzej, gdyż , na urządzeniu wyświetlało się jak dobrze pamiętam 44Hz, czyli zwykła częstotliwość, taka, jaką ma standardowe CD - nawet nie wiem czy ten dekoder obsługiwał MQA, jednak różnica jakaś była. Może wybiorę się do innego salonu muzycznego, gdzie możliwe, że ktoś się będzie na tym znać. Na odwrocie pudełka mojej płyty MQA pisze - oprócz japońskich znaków - 96kHz/24bit i 88.2kHz/24bit. Dzięki za odpowiedź. Właśnie - MQA to PCM, a DSD to zupełnie co innego. Dobrze wiedzieć, że duże znaczenie ma tutaj przetwornik. Mój sprzęt jest całkiem niezły, bo już udało mi się usłyszeć potencjał DSD. Tak jak już wcześniej wspomniałem - wydawało mi się (słuchając tego 1 utworu w formacie DSD na pendrive), że dźwięk w DSD był dokładniejszy, miał większą przestrzeń. Nawet wydawało mi się momentami, że można było usłyszeć wyraźniej zmianę struny w gitarze, która na innych wydaniach (zwykłych CD czy remasterach) się zlewała. Na MQA CD dźwięk wydawał się być lepszy (przynajmniej na tej, którą ja posiadam) od zwykłej płyty CD, wyraźniejszy - z większą dynamiką - i to już dało się zauważyć, odtwarzając tą płytę na starym discmanie podłączonym do amplitunera przez wejście linowe. Starsze wydanie tej płyty brzmiało inaczej - gorzej niż na MQA, ale lepiej niż remaster moim zdaniem, gdyż było to pierwsze tłoczenie z 1986 roku przez firmę EMI i zastosowano analogowy mastering z taśmy matki (AAD). Dźwięk wydaje się na takiej płycie bardziej przytłumiony, ale wyraźniejszy, ze znacznie większą dynamiką i przestrzenią dla muzyki - niż dźwięk na europejskim remasterze, na którym - moim zdaniem - zepsuto dźwięk, słychać zbyt dużą cyfrową kompresję. Ale to moja opinia, a wątek nadaje się już na odrębny temat. Niemniej powiem tak - mając całkiem niezły sprzęt chciałem pójść jedną drogą - iść albo w DSD albo w MQA. Dźwięk z płyty MQA podoba mi się, jest bardzo dynamiczny (mimo że to też remaster, ale japoński i w wydaniu MQA). Płyty MQA są tańsze od płyt z DSD (SACD) ale ma za to więcej krytycznych opinii od DSD. Chyba faktycznie będę musiał wybrać się w miejsce, w którym usłyszę dokładnie potencjał płyty MQA. Podsumowując - na tą porę wydaje mi się, że dźwięk MQA jest lepszy od dźwięku na zwykłej, starszej płycie CD, ale gorszy od dźwięku DSD (mniej dokładny). Chyba, że dekoder MQA naprawdę działa cuda... jeśli się z czymś mylę, to wybaczcie i poprawcie. Nie znam się na tym bardzo. Nie jestem audiofilem lub jestem audiofilem żółtodziobem. Wiem tylko tyle, że chciałbym wybrać jedną opcję jeśli chodzi o dźwięk Hi-Res. I już od kilku miesięcy się zastanawiam czy SACD (DSD) czy MQA.
  9. Dzięki za odpowiedź. Pomysł dobry, wiadomo, że płacąc za coś, wszystko się da i bez problemu można sprawdzić. Ja napisałem post na forum z nadzieją, że może ktoś z Was miał już do czynienia z oba formatami i jest np. w 100% pewny, że jeden jest lepszy od drugiego. Fakt - najlepszy dźwięk to ten, który brzmi dla kogoś najlepiej, bez względu na to, jakie opinie może mieć format, w którym jest zapisany. Każdy ma przecież inny słuch. Mam Tidala i przez niego słuchałem kilka piosenek w MQA, ale innych wykonawców. Niestety albumy studyjne ulubionego zespołu nie są dostępne na nim w jakości Master, jedynie kilka koncertowych. Płytę UHQCD którą posiadam w formacie MQA jest albumem studyjnym, dziwię się, że Tidal jeszcze nie umożliwił odtworzenia tego samego albumu studyjnego w jakości Master, skoro w takiej jakości można kupić MQA-CD... Pytanie pozostaje takie, czy te płyty w MQA odtwarzane przy pomocy dekodera obsługującego ten format faktycznie wnoszą jakieś wyraźne zmiany, jak albumy innych wykonawców na Tidalu odtwarzane w jakości master, czy też niekoniecznie. Na Tidalu utwory w jakości master mają czysty, wyraźny i klarowny dźwięk, nie jestem jednak pewien czy MQA-CD faktycznie ma ten sam, czy też płyty te nie są jakoś sztucznie podrasowane i po zakupie dekodera MQA mógłbym się rozczarować, bo różnica nie byłaby tak wyraźnie słyszalna jak piosenki innych wykonawców na Tidalu w jakości master... Masz rację Rock'n'rolla, można zapłacić za aplikację, żeby się przekonać, połączyć ją jakoś z odtwarzaczem CD (jeśli się da), natomiast chciałem się zapytać - bazując na Waszych doświadczeniach (może macie SACD lub MQA-CD) - czy faktycznie warto, a może naprawdę DSD jest lepszy od MQA? Bo wiesz Rock'n'rolla - mogę zapłacić za aplikację lub nawet kupić dekoder a okaże się, że nie było warto. Przez to chciałem zapytać się tutaj na forum - dźwięk którego formatu jest Waszym zdaniem lepszy. Tak jak już podkreśliłem na początku, zdaję sobie sprawę, że każdy ma inny słuch i dla każdego może być lepsze coś innego. Chciałem tylko się dowiedzieć luźnej opinii na temat tych dwóch formatów (porównując je, bo oczywiście wątki na sam temat MQA czy DSD mogę poczytać na forum w odrębnych tematach, ale zależało mi na porównaniu MQA z DSD pod kątem dźwięku, szczegółów). Na razie nie chcę inwestować w któryś z nich (aplikacja, dekoder). Jeśli faktycznie opinie okazałyby się bardzo różnorodne, musiałbym wtedy usłyszeć pełne możliwości formatu MQA i wtedy albo bym zainwestował w aplikację, albo musiałbym znaleźć kogoś kto ma dekoder MQA, pożyczyć go i samemu sprawdzić. Jeśli jednak więcej argumentów będzie za jednym z wymienionych wyżej formatów, to prawdopodobnie pójdę w któryś z nich i zakupię odpowiedni sprzęt (czy to odtwarzacz SACD czy dekoder MQA).
  10. Hej. Na początku chciałbym zaznaczyć, że nie jestem audiofilem, choć czytałem już wiele wątków na tym forum, jak i różnych artykułów w internecie. Temat MQA i DSD nie jest mi całkowicie obcy. Wiem, że są to dwa odrębne pojęcia, dwa różne nazwijmy to "boiska". Niemniej chciałbym prosić Was o radę, mam nadzieję, że Ktoś z Was mi skutecznie doradzi lub chociaż w minimalny sposób nakieruje mnie na podjęcie właściwego wyboru. Jeśli wybrałem zły dział, to z góry przepraszam i proszę o przeniesienie. Nie będę się rozpisywać co wiem na temat MQA i DSD. Przejdę od razu do sedna. Kilka dni temu kupiłem (w końcu!) wymarzony amplituner (Onkyo R-N855) wraz z głośnikami, który obsługuje DSD. Prędzej posiadałem prostą, tanią, wieloletnią i malutką wieżę z której wydobywający się dźwięk zaczął mi "przeszkadzać". Mam swój ulubiony zespół. Zauważyłem niegdyś na Allegro, że oprócz europejskich remasterów (które brzmią tragicznie moim zdaniem, dźwięk jest zbyt skompresowany), wydawane były także remastery w japońskich wydaniach. Tutaj miałem do wyboru SHM-CD, SACD oraz MQA-CD (na UHQCD). Pierwszą i ostatnią pozycję zakupiłem (w promocji, za okazjonalną cenę, o której obecnie można pomarzyć). Obie płyty były nowe. SHM-CD nie zrobił na mnie zbyt wielkiego wrażenia, dźwięk wydawał mi się minimalnie lepszy od zwykłego europejskiego remasteru, nie wydawał się tak skompresowany). Jeśli chodzi o MQA-CD dźwięk wydawał się być rewelacyjny. Co prawda odtwarzałem płytę na zwykłych odtwarzaczach CD i na Blu-Rayu, ale mimo braku posiadania DACa z obsługą MQA, dźwięk wydawał się mi obłędny. Pomyślałem, że jeśli kiedyś zakupię odpowiedni dekoder z obsługą MQA to usłyszę "ukryte szczegóły" i otrzymam dźwięk dokładnie taki sam jaki muzycy nagrali w studio. Później zacząłem czytać o MQA w internecie, gdzie pojawiło się wiele krytycznych opinii na jego temat, sporo z nich zarzucało temu formatowi stratność. Było dużo odwołań do DSD który zapisany był na płytach SACD. Również zwróciłem uwagę prędzej na te płyty, z tym, że cena oraz niekompatybilność ze zwykłymi odtwarzaczami CD - zniechęciły mnie. Teraz jednak - po zakupie amplitunera z obsługą DSD, moje zainteresowanie tym formatem powróciło. Chciałem się zapytać Was o zdanie - czy kiedykolwiek porównywaliście te dwa formaty (MQA i DSD) ze sobą, jakość dźwięku, szczegóły itp. i co o tym myślicie? Czy dźwięk DSD jest faktycznie lepszy, wyraźniejszy i posiada więcej szczegółów od pliku/płyty MQA z jego/jej pełnymi możliwościami (odtwarzanemu/odtwarzanej wraz z podłączonym dekoderem MQA)? Nie ukrywam, że wykonałem mały test. Zdobyłem plik piosenki w rozszerzeniu dff formatu DSD, odtworzyłem piosenkę na amplitunerze (dzięki wejściu USB odczytującemu format DSD) i przyznam szczerze, że porównując tą piosenkę w tym formacie (DSD) do płyty MQA-CD, dźwięk wydawał mi się odrobinę lepszy, miał jakby nieco większą przestrzeń. Tyle, że odtwarzałem MQA przez amplituner (dzięki podłączeniu do niego przez wejście liniowe starego discmana) bez obsługi MQA, dlatego nie znam pełnych możliwości płyty i stąd może dźwięk wydawał mi się na niej gorszy. Dlaczego pytam Was o zdanie? Może zabrzmi to naiwnie, ale jestem olbrzymim fanem znanego zespołu rockowego, który dawniej nagrywając obłędne piosenki na taśmę matkę - robił to w fatalny sposób, przez co wiele nagrań i remasterów brzmi strasznie. Nadzieja jest tutaj moim zdaniem w MQA lub DSD, gdyż te formaty wyraźnie poprawiają jakość dźwięku. Zależy mi na tym, aby usłyszeć większość szczegółów niesłyszalnych na zwykłym CD lub mp3, czyli np. wszelakie błędy muzyków (jeśli takowe się pojawiły), przesunięcia krzesła podczas nagrywania itp. Zależy mi na dźwięku jak najbardziej szczegółowym. Wydaje mi się (choć jeszcze raz podkreślam, że nie jestem audiofilem) - że taki dźwięk słyszę w DSD, ale nie posiadam dekodera MQA więc nie mam pewności, czy jednak odtwarzany MQA z dekoderem nie będzie tutaj lepszy. Dlaczego płyta a nie streaming? Ponieważ chce mieć w ręku coś fizycznego, widzieć, że to płyta, tym bardziej, że to mój ulubiony zespół i chcę mieć kolekcję płyt. Drugim powodem jest też to, że posiadam też pełno innych, zwykłych już płyt CD które także chciałbym móc odtwarzać i stoję przed wyborem - albo zakup odtwarzacza SACD/CD który będzie czytać format DSD, albo zakup zwykłego odtwarzacza CD i dekodera/konwertera MQA. A zatem - jaki format byście bardziej polecali? Na jakiej płycie usłyszę więcej szczegółów - na MQA-CD (UHQCD) czy na SACD single layer? Bardzo proszę Was o pomoc! Ps. zdaję sobie sprawę, że najlepszy dźwięk -- w przypadku starszych zespołów - można usłyszeć na oryginalnych płytach analogowych (winylowych) z tamtych lat. Niemniej jak na razie zrezygnowałem z zakupu gramofonu po przykrych doświadczeniach z płytami winylowymi (łatwe uszkodzenia, przeskakiwanie, nieudany zakup "nowej" płyty, która okazała się być uszkodzona) stąd też poszedłem w świat cyfrowy. Zależy mi na tym jednak, aby uzyskać dźwięk podobny do tego z winyla (z jak największą ilością szczegółów).

Forum Audiofanatyk.pl

Forum audiofanatyk.pl to forum audio stworzone i prowadzone przez pasjonatów tematyki audiofilskiej. Prowadzone pod skrzydłami bloga, pozwala dzielić się opiniami i wrażeniami z odsłuchów, a także rozmawiać na tematy sprzętowe związane ze słuchawkami, kolumnami, wzmacniaczami i dowolnym innym sprzętem audio. 

×
×
  • Create New...